#11 Motylek – Katarzyna Puzyńska

 

 Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Data wydania: Luty 2014

Jesz­cze ni­gdy żad­nej książki nie czy­ta­łam tak długo! Wybacz­cie, że wła­śnie od tego zaczy­nam swoją wypo­wiedź na temat tej książki, ale serio. Nie jestem może mistrzem w szyb­kim czy­ta­niu, ale jak coś mnie wcią­gnie to potra­fię pora­dzić sobie z czte­ry­stoma stro­nami w kilka godzin. Tu (może­cie nie wie­rzyć) zeszło mi prze­szło mie­siąc! Mie­siąc! Aż jestem zła na sie­bie, bo szcze­rze powie­dziaw­szy ni­gdy mi się to wcze­śniej nie zda­rzyło. Bywało, że męczy­łam jakąś pozy­cję 3 tygo­dnie, ale to chyba był taki mak­sior. Historia jest fajna, ale z jakiegoś powodu czytanie szło mi strasznie mozolnie. 

Z początku naprawdę mnie wcią­gnęło, histo­ria powoli się roz­wi­jała i nie wie­dząc czemu chcia­łam bar­dzo dowie­dzieć się co będzie dalej. Do pew­nego momentu tak było, potem już sprawa z czy­ta­niem nie wyglą­dała tak kolo­rowo. Mam taką manię, że jeśli nie prze­czytam cho­ciaż kilku stron przed pój­ściem spać, to nie usnę wcale. A chyba wszy­scy znamy pro­blemy książ­ko­ho­li­ków. Kiedy zaczniesz czy­tać to nie ma opcji bo prze­cież „jesz­cze tylko jeden roz­dział” „jesz­cze tylko jedna strona”, a potem w nocy (około 1–2) oczy jak pięć zło­tych i jak tu spać? Nie­stety, i to z praw­dzi­wym bólem serca, książka mnie usy­piała zamiast nie pozwa­lać mi spać.

Fakt, odwie­dziła mnie moja mama, która spę­dziła ze mną tydzień, co w pewien spo­sób prze­ło­żyło się na czę­stość czy­ta­nia, ale nawet pod­czas jej pobytu u mnie zna­la­złam kilka chwil na „relaks” z książką. Mniej­sza więk­szość, jestem tu ażeby napi­sać o książce, a nie o swo­ich pro­ble­mach z czy­ta­niem: )

Dla przy­po­mnie­nia tym, któ­rzy znają twór­czość Kasi Puzyń­skiej, oraz dla tych, któ­rzy jesz­cze nie mieli stycz­no­ści z nią wcale, stresz­czę szyb­ciutko fabułę.

W nie­wiel­kiej wsi Lipowo, poło­żo­nej około 15 km od Brod­nicy, przy dro­dze, zna­le­ziono ciało zakon­nicy. Poli­cjanci z małego komi­sa­riatu we wsi dostają za zada­nie zba­dać sprawę i oczy­wi­ście zna­leźć mor­dercę. Wcale nie jest to jed­nak takie pro­ste, bo kobieta nie pocho­dziła z ich stron, więc nikt nie znał jej toż­sa­mo­ści. Do pomocy funk­cjo­na­riu­szom zostaje wysłana z sie­dziby w Brod­nicy komi­sarz kry­mi­nalna Kle­men­tyna Kopp, która ma wie­lo­let­nie doświad­cze­nie w tego typu spra­wach. Zaczyna się pościg za zabójcą, prze­słu­chi­wa­nie świad­ków i szu­ka­nie dowo­dów.

Zacznę od rze­czy, które naprawdę mi się podo­bały. Pierw­szą jest wie­lo­wąt­ko­wość powie­ści. Tyle się działo w tej małej wsi, tyle obra­zów mia­łam przed oczami czy­ta­jąc „Motylka”, a to jest to co kocham najbar­dziej. Zakon­nica jest jed­nym z wąt­ków klu­czo­wych, ale oprócz niej kolej­nymi są np. prze­pro­wadzka rudo­wło­sej War­sza­wianki do Lipowa, rodzinne pro­blemy i roz­terki ser­cowe miesz­kań­ców.

Język, to druga rzecz którą uznaję za zaletę w tej książce. Jest pro­sty bez skom­pli­ko­wa­nych słów, przez co czy­tało się przy­jem­nie. Muszę od razu zazna­czyć, że nie wszystko jed­nak napi­sane było tak, jak bym chciała i nie cho­dzi mi tu o histo­rię, że poto­czyła się tak a nie ina­czej. Dia­logi, a zwłasz­cza roz­mowy Kle­men­tyny Kopp z innymi. Nie mam zwy­czaju cze­piać się tego typu rze­czy, ale powiem szcze­rze, że raziło mnie to w oczy „Stop! Cze­kaj! Ale!”. Rozu­miem, są osoby, które rze­czywiście mogą mówić wła­śnie w taki spo­sób, ale raczej w książce tro­chę mnie to nie paso­wało. Oprócz tego, nie mam żad­nych innych zastrze­żeń co do języka. Bar­dzo miło się czy­tało, opisy krajobra­zów czy miejsc faj­nie dzia­łały na moją wyobraź­nię, za co wielki plus.

Podróż w cza­sie podo­bała mi się z tego względu, że poka­zała w jaki spo­sób prze­szłość może wpły­nąć na czło­wieka pod wpły­wem zacho­wań lub trak­to­wa­nia. Pokazuje, że nie ma żartów z „ludzką tresurą „.

Boha­te­ro­wie. Kolejny plu­sik za stwo­rze­nie kilku bar­dzo faj­nych postaci, które w pewien spo­sób zwró­ciły moją uwagę.

  • Młod­szy aspi­rant Daniel Pod­gór­ski, chło­pak z poten­cja­łem, który według kilku osób mar­nuje się we wsi. Ma szansę na więk­szą karierę. Tro­chę jed­nak zabra­kło mi opisu bar­dziej szcze­gó­łowo cech jego cha­rak­teru. Lubię pozna­wać boha­te­rów, a tutaj mam wra­że­nie że nie wiem o nim nic, oprócz tego że jest poli­cjan­tem i jed­nym z głów­nych boha­te­rów powie­ści.
  • Róża Kojar­ska, żona Juniora Kojar­skiego, syna naj­bo­gat­szego miesz­kańca i wła­ści­ciela pała­cyku w Lipo­wie. Nie wiem czemu, ale od początku książki kiedy padło jej imię, im wię­cej o niej czy­ta­łam, intry­go­wała mnie ta postać. Nie chcę zdra­dzić z jakiego powodu bo być może to zepsu­łoby całą frajdę z czy­ta­nia, ale bar­dzo chcę dowie­dzieć się wię­cej o niej w kolej­nych czę­ściach sagi. O ile jest o niej wię­cej napi­sane.
  • „Cze­ski pił­karz” Janusz Rosół, wcale nie pił­karz tylko kolejny poli­cjant w Lipo­wie. Pew­nie zapy­ta­cie czemu „cze­ski pił­karz”, no więc ja w tym momen­cie odsy­łam Was do wujka Google o TU. Nie będę tłu­ma­czyć, zobacz­cie sami. Jakoś poczu­łam współ­czu­cie do tego gościa. Wiem, nie był ide­alny, ale miał swoje powody, żeby zacho­wy­wać się tak, jak się zacho­wy­wał. Ale według mnie nie jest złym człowiekiem.

Wiem, że wielu oso­bom nie­zbyt podo­bał się styl autorki, kry­mi­nał pomie­szany z oby­cza­jówką, a niektó­rzy nazy­wali gatu­nek tylko oby­cza­jem z wąt­kiem kry­mi­nal­nym. Ja tak naprawdę dopiero racz­kuję w kry­mi­nałach, szu­kam swo­jego ulu­bio­nego autora, więc jak dla mnie książka była ok. Nie mam zbyt­nio do czego porów­nać „Motylka”, bo z takich typo­wych kry­mi­nałów nie prze­czy­ta­łam jesz­cze nic. Fakt było wię­cej opi­sów roman­sów i rela­cji mię­dzy miesz­kańcami, ale raczej nie uwa­żam tego za coś złego. Raczej sięgnę po kolejne tomy, może nie od razu bo potrzebuję czegoś innego, ale w przyszłości planuję ciąg dalszy losów wsi Lipowo i jej mieszkańców. 

Buziaki

Justyna

  • Też miałam kilka książek, przez które nie mogłam bardzo długo przebrnąć. Najlepiej w takich przypadkach chyba sięgnąć po coś innego i spróbować z tamtą pozycją za jakiś czas. U mnie niekiedy się sprawdza i drugie podejście jest lepsze. Niemniej jednak fajnie, że dotrwałaś do końca i znalazłaś w niej pozytywy 😉

    • Dałam radę😊 ale strasznie ją wymęczyłam. Szkoda, bo naprawdę miałam nadzieję na fajną lekturę.

  • Ta książka też mnie zmęczyła i jakoś ciągle nie mam ochoty wracać do tej serii. Pomysł, intryga – super; realizacja – jakaś taka…

    • Do serii wrócę napewno, bo ma potencjał i czuję, że kolejne części będą lepsze, ale Motylka już raczej nie przeczytam drugi raz.

      • Ja pewnie też sięgnę, bo mam zakupioną część 5-tą – trzeba doczytać jeszcze te pomiędzy 😉

        • O widzisz! Ty chociaż masz jedną z kolejnych części, a ja żadnej 😀 może kiedyś w jakiejś bibliotece znajdę czy coś. Albo na gwiazdkę poproszę Św. Mikołaja 😊

          • Zakupiłem ostatnio drugą część (Więcej czerwieni) i od razu przeczytałem – faktycznie gra warta świeczki! Warto brnąć dalej 🙂

  • Ciekawa jestem, czy ta książka by mi sie spodobała. Zapowiada się intrygująco

    • Pewnie, spróbuj, być może Ty będziesz miała trochę lepsze zdanie na jej temat 😊

  • Justyna

    Tak jak pisałam, miałam przeczucie, że będzie tylko coraz lepiej 😊 ja jeszcze nie miałam okazji zakupienia kolejnych tomów. Może za jakiś czas.