[ZAPOWIEDŹ] Córka pedofila – Ewa Pirce
Październik 18, 2017
Kim Holden – ENGLISH
Listopad 15, 2017

Co Gra o Tron potrafi zrobić z człowiekiem? 

Feno­men

Nie wiem, czy ist­nieje osoba, która nie sły­szała o serialu na pod­sta­wie sagi Georga R. R. Mar­tina pt. „Pieśń lodu i ogni”, czyli „Gra o tron”. Szcze­rze w to wąt­pię, cho­ciaż wie­rzę, że wielu jesz­cze nie miało do czy­nie­nia ani z książką, ani z seria­lem. Ja sama wzbra­nia­łam się przed tą serią, bo myśla­łam, że to pew­nie nic spe­cjal­nego, nic nad­zwy­czaj­nego. Każdy, kogo znam i oglą­dał GoT, był dosłow­nie uza­leż­niony. Nie mogłam zro­zu­mieć tego feno­menu, bo żyłam w prze­ko­na­niu, że prze­cież to tylko jakiś kolejny serial, a co ja będę czas mar­no­wać na oglą­da­nie. Pew­nego dnia posta­no­wi­łam obej­rzeć jeden odci­nek, ale nie­stety nie dotrwa­łam do jego końca. Był nudny jak flaki z ole­jem, nic się w nim cie­ka­wego nie działo i pomy­śla­łam, że dobrze zro­bi­łam, że nie posu­nę­łam się dalej. Ludzie na­dal gadali, zachwa­lali, były ochy i achy, a ja na­dal nie mogłam pojąć, czemu mnie się nie podoba. Kilka mie­sięcy potem znów posta­no­wi­łam zro­bić dru­gie podej­ście do serialu. Prze­bo­la­łam kilka pierw­szych odcin­ków i o dziwo nie było tak źle. Po sezo­nie pierw­szym wpa­dłam jak przy­sło­wiowa śliwka w kom­pot. Zresztą odcin­ków poszło już jak hura­gan. Rzu­ci­łam wszystko, czy­ta­nie, pisa­nie, tele­wi­zję (cho­ciaż tej naj­mniej mi bra­ko­wało) i tylko oglą­da­łam ten – z początku głupi i nudny – serial.

Dla­czego tak późno?

A no wła­śnie dla­tego, że nie mogłam przejść dalej niż drugi odci­nek, dla­tego, że wszy­scy oglą­dają, a ja na złość (nie wiem, czy bar­dziej im, czy sobie) tego nie powielę, dla­tego, że pew­nie jest prze­re­kla­mo­wany, dla­tego, że tak i już. Wię­cej argu­men­tów nie mam. Sama teraz sobie się dzi­wię, że tyle zwle­ka­łam. Kocham fan­tasy, wszyst­kie cza­ro­dziej­skie i magiczne sztuczki, stwory nie z tej ziemi i nad­przy­ro­dzone moce, a jed­nak coś mnie powstrzy­my­wało. Teraz chyba już wiem tro­chę lepiej, co to mogło być. LEŃ. Byłam zwy­czaj­nie leniwa, aby do tego się zabrać. Na oglą­da­niu spę­dzi­łam wiele dłu­gich godzin. Zda­rzyło się, że obej­rza­łam nawet 3 naraz (patrz tu: jeden odci­nek to godzina). To już jest uza­leż­nie­nie. Wierz­cie mi lub nie, nie mogłam się powstrzy­mać, żeby nie obej­rzeć choćby jed­nego odcinka.

Książka vs. Serial

Jak wia­domo, książka zawsze jest lep­sza od ekra­ni­za­cji. Pobu­dza wyobraź­nię w inny spo­sób, dostar­cza wię­cej emocji, bo zawiera szcze­góły, któ­rych zwy­czaj­nie w fil­mie nie można zoba­czyć. Mózg ludzki jest wspa­nia­łym narzę­dziem i potrafi tak zma­ni­pu­lo­wać naszą wyobraź­nię, że zaczyna ona dzia­łać na naj­wy­żych obro­tach. Po obej­rze­niu serialu nie mogłam uwie­rzyć, że to koniec. Kolejny sezon dopiero za 1,5 roku i co ja mam teraz ze sobą zro­bić? A no zna­la­złam zastęp­stwo w postaci ksią­żek. Tak, zaczę­łam (już jakiś czas temu) czy­tać i jestem ocza­ro­wana! Ta książka jest rewe­la­cyjna. Nie potra­fię użyć innego słowa. Mar­tin potrafi wspa­niale prze­nieść czy­tel­nika w świat fan­tasy, wykre­ować boha­te­rów jakby byli żywi. To po pro­stu maj­stersz­tyk. Bar­dzo chcia­ła­bym wejść do jego (Mar­tina) głowy i spraw­dzić, w któ­rej czę­ści jego mózgu trzyma te wszyst­kie świetne histo­rie i co jesz­cze nas czeka w Grze o Tron. Nie pamię­tam, żeby jaka­kol­wiek inna książka wywarła na mnie tak wiel­kie wra­że­nie. Nie da się opi­sać sło­wami tego, co czuję w trak­cie czy­ta­nia. Tyle emo­cji, tyle szcze­gó­łów, tyle obra­zów! Nie­sa­mo­wite wra­że­nie. Pew­nie myśli­cie, że osza­la­łam, być może tak jest, ale jeśli czy­ta­li­ście książkę lub oglą­da­li­ście serial i tak ja uza­leż­ni­cie się i jeste­ście w takim samym tran­sie jak ja, to wie­cie, co czuję. Jeśli jed­nak nie mie­li­ście oka­zji czy­tać lub oglą­dać Gry o Tron, gorąco Was zachę­cam. Obie­cuję, że nie poża­łu­je­cie. Ta histo­ria, a raczej histo­rie, są nie­sa­mo­wite. Jest ich więcej niż jedna, lecz wszystkie łączą się w jedną całość w idealny sposób.