#24 [Mini book review] Confess – Colleen Hoover
Luty 16, 2018
#26 King. Tyran (#2) – T.M. Frazier
Luty 23, 2018

#25 King (#1) – T.M. Frazier

Jeśli lubicie samców alfa, bogów nad bogami, wytatuowanych, super przystojnych i seksownych mężczyzn, nie boicie się tego, że możecie przeczytać o brutalności ludzi i świata oraz wulgaryzmach i przemocy, to ta książka koniecznie musi się znaleźć na waszej półce. Jedno ostrzeżenie! Jeśli choć trochę myślicie, że ta historia ma cudowne zakończenie lub jest słodziutka jak cukierek, możecie sobie ją odpuścić już teraz. To jest jazda bez trzymanki, tu nie ma hamulców, pięknych słówek i latających wróżek.

Kim jestem?

Doe „Pup”*, znaleziona na ulicy przez prostytutkę Nikki, nie wie, kim jest, skąd pochodzi, nie zna nawet swojego prawdziwego imienia. W wypadku straciła pamięć i nie wiedziała, dokąd ma się udać, gdzie jest jej dom, i jak się też okazało, nikt nie wysilił się specjalnie do tego, żeby ją znaleźć. Nikki okazała się jej jedyną przyjaciółką. Jedyne, o czym marzyła Doe to dach nad głową, jedzenie i bezpieczeństwo. Te trzy rzeczy były dla niej najważniejsze. Zrobiłaby wszystko, byle je dostać.

Brantley King nie miał łatwego dzieciństwa. Tak naprawdę to wcale go nie miał. Matka alkoholiczka, która sprowadzała do domu co rusz to nowych facetów, nie interesowała się synem. Nawet nie zauważyła, kiedy chłopak zniknął. Poznał Samuela „Preppy’ego” Clearwatera i wspólnie zdecydowali, że podbiją świat. Byli najlepszymi przyjaciółmi. Ciągle pakowali się w kłopoty, przebywali w poprawczaku i więzieniu, które zmieniło ich postrzeganie świata. Jedno się jednak nie zmieniło. Ich przyjaźń. Stała się mocna, silna, nierozerwalna. Każdy z nich skoczyłby za sobą w ogień bez mrugnięcia okiem.

Walka o przetrwanie

Pewnego dnia Nikki powiedziała do Doe, że aby przetrwać na ulicy, musi mieć ochronę, a żeby mieć ochronę, musi się sprzedać. Prostytutka wpadła na pomysł, żeby pojawić się na imprezie w domu faceta, który dopiero co wyszedł z więzienia i z tej okazji lokalny gang motocyklowy wyprawia balangę na jego cześć. Nikki mówiła Doe, że jedynym rozwiązaniem jej problemów z głodowaniem i mieszkaniem na ulicy, jest oddanie siebie jednemu z członków gangu, który oznaczy ją jako swoją i tym samym zapewni dach nad głową, pożywienie i ochronę przed napalonymi facetami, którzy mają ochotę na młodziutką dziewczynę. Czy dziewczyna miała jakieś wyjście? Nie pamiętała, kim jest, nie miała żadnych wspomnień, nikt jej nie szukał, nikt jej nie chciał, mogła więc zacząć od nowa. Ale czy to było takie łatwe?

Przypadkiem, zamiast uwieść motocyklistę, dotarła do pokoju, w którym gospodarz imprezy zabawiał się z panienką. Kiedy zobaczył te wielkie, śliczne oczy, pomyślał, że musi je posiadać. Po nieoczekiwanym zwrocie akcji, jaka miała miejsce, kiedy Nikki chciała okraść Kinga i uciec, Doe została jego zakładnikiem. Od tej pory była jego własnością. Była jego! W każdym znaczeniu!

Bohaterowie

Poznajemy kilka osób, które w mniejszym lub większym stopniu wpływają na fabułę, dodają całej historii tej realistyczności, która jest tak ważna. Głównymi bohaterami są oczywiście Doe i King, zaraz obok nich drugie skrzypce, a zarazem ważne dla całej książki, odgrywają Prep i Bear. Naprawdę polubiłam całą czwórkę. Autorka świetnie wykreowała te postaci, były strasznie realne. Całej pikanterii dodawał także fakt, że męska część załogi była niesamowicie seksowna i czytając, wiele razy wpadałam w trans, nie mogąc oderwać się od lektury. Gorrrrrąco uderzało znienacka, było czuć wszystko, dosłownie wszystko.

King był męski, seksowny, władczy, przerażający, był wcieleniem diabła w ludzkiej skórze, ale posiadał też tę drugą stronę, łagodniejszą, wrażliwszą, słabą. Obie jego wersje na mnie działały.

Doe była z początku zagubioną owieczką, nie potrafiła się postawić Kingowi, więc tylko ulegała. Z czasem, kiedy oboje spędzali coraz więcej czasu razem, ich relacje się zacieśniały. Bardzo polubiłam tę dziewczynę. Pokazywała pazurki i swój charakterek, co było świetne.

Preppy był najlepszym przyjacielem Kinga, po poznaniu Doe, także  został i jej przyjacielem. Miał popieprzone dzieciństwo, przepełnione agresją, alkoholem i Bóg wie czym jeszcze, co potem wpłynęło na jego zachowanie jako dorosłego. Bójki, kobiety, imprezy, alkohol, narkotyki — wszystko to było jego codziennością. Miał jednak w sobie taki pstryczek, po którego naciśnięciu zmieniał się w słodkiego dzieciaka i wspaniałego przyjaciela.

Kilka słów ode mnie

Nie znałam tej autorki wcześniej i nie czytałam żadnej z jej książek. Kilka razy przewinęła mi się na Goodreads, jako „bestseller writer”, ale ile takich ostatnio jest? pomyślałam i zignorowałam. Kiedy usłyszałam, że Wydawnictwo Kobiece ma w planach wydać tę serię w Polsce, pomyślałam, że chyba jednak coś musi być na rzeczy. Ależ byłam głupia, że nie przeczytałam tej serii jeszcze zanim weszła na Polski rynek.

T.M. Frazier zaskoczyła mnie tą książką. Kompletnie nie spodziewałam się takich emocji i tego wszystkiego, co zastałam w tej powieści. Jest ona mroczna, smutna, przepełniona bólem i strachem, a jednocześnie człowiek zakochuje się w niej do szaleństwa. Bo tak się właśnie stało ze mną. Uwielbiam tę historię. Mimo że nie jest to kolorowa, usłana różami historia, nie latają tutaj jednorożce ani księżniczki i książęta na białych koniach, nie jest słodko i przyjemnie, to ta historia jest tak piękna, że z trudem potrafię ubrać ją w słowa. Jest tak nieziemsko realistyczna, tak prawdziwa, że wydawać by się mogło, jakby to się stało naprawdę. Nie znajdziecie tutaj szczęśliwego zakończenia i serduszek na końcu, bo to nie ten typ historii. Tutaj jest ciemność, ból i tęsknota. Chemia pomiędzy Kingiem i Doe jest niesamowita. To czuć z każdą stroną, to napięcie aż elektryzuje. Autorka wspaniale potrafi przekazać te emocje, które czytelnik musi poznać. 

W książce narrator pierwszoosobowy spisał się rewelacyjnie, przeplatając na przemian punk widzenia Kinga, a następnie Doe. W ten sposób wiedziałam, co w danej chwili myślą — a uwierzcie mi, to naprawdę było ważne. Styl autorki wpasował się w mój gust idealnie. Z największą przyjemnością poznam kolejne części, gdzie bliżej poznamy także Bear’a oraz Preppy’ego.

À propos Preppy’ego, chciałam zamordować autorkę za to, co zrobiła z tym chłopakiem. Nie napiszę Wam, co się stało, bo musicie koniecznie dowiedzieć się tego sami, czytając tę książkę. Jestem zła na siebie, że podczas czytania nie zapisałam ani jednego cytatu! A wszystko dlatego, że nie mogłam odłożyć tej książki. Pochłonęła mnie doszczętnie.

 

*Pup – z ang. zwierzaczek, maskotka


 

Tytuł oryginału: King
Data wydania: Listopad 2017
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Kobiece