#26 King. Tyran (#2) – T.M. Frazier

„Tyran” T.M. Frazier jest drugim tomem historii o Kingu i Doe. Recenzję poprzedniej części możecie przeczytać tutaj.

Po skończeniu tomu pierwszego z niecierpliwością oczekiwałam kontynuacji tej wspaniałej książki. „King” podobał mi się bardzo, ale „Tyran” jest jeszcze lepszy. Zaraz Wam o nim opowiem.

Powrót do przeszłości

Historia zaczyna się tam, gdzie zakończyła się poprzednia część, czyli King uwalnia się z samochodu, który rzekomo miał go zawieść do aresztu.

Polska okładka Tyrana - wyd. Kobiece

Polska okładka Tyrana – wyd. Kobiece

Szybko jednak się połapał, że gość za kierownicą nie ma nic wspólnego z policjantem. King domyśla się, kto mógł go wynająć. Chce zemsty. Doe czuje się oszołomiona całą sytuacją, nie czuje żadnej więzi ani ze swoim chłopakiem z przeszłości, Tannerem, ani z ojcem, który na jej widok nawet się nie uśmiechnął. Jedyną osobą, do której czuje cokolwiek jest mały Sammy, o tak samo niebieskich wielkich oczkach, jak jej same. Jej syn. Doe czuje się zagubiona, nie odzyskała pamięci i nie wie, co ze sobą zrobić. Tęskni za Kingiem, lecz jednocześnie ma do niego wielki żal za to, co zrobił.

 

Po niesamowitym zwrocie akcji i manipulacjach, jakie miały miejsce na końcu tomu pierwszego, Doe wraca do domu, do rodziny. King nie

może sobie wybaczyć, że pozwolił jej odejść, ale zrobił to z jednej strony dla jej dobra, by ja chronić, a z drugiej, bo miał nadzieję, że uda mu się zrealizować plan, jaki miał na samym początku, kiedy ją poznał, czyli odzyskanie Max – swojej córki.

 

Tanner i mały Sammy są przy dziewczynie przez większość czasu, by pomóc jej przypomnieć sobie swoją przeszłość. Dowiaduje się ona, że ma na imię Ramie. Po pewnym czasie dziewczyna zaczyna sobie przypominać urywki ze swojego dawnego życia. Nie jest zachwycona tym, co teraz wie. Na jaw wychodzą wszystkie brudy, na niektóre pytania znajduje odpowiedzi, lecz nie może uwierzyć w to, co widziała w obrazach z przeszłości. Fakty są przerażające.

King toczy własną walkę z przeciwnościami losu i ludźmi, którzy chcą skrzywdzić nie tylko jego, ale także wszystkich, których kocha. Dojdzie do prawdziwej jatki, w której życie Kinga oraz jego towarzysza, będzie stało pod znakiem zapytania. Będzie się działo!

Nie wiem co napisać, czyli moje przemyślenia

Śmiesznie brzmi nagłówek, wiem, ale serio, nie wiem jak opisać słowami, co tam się stało. Nie często się zdarza, że drugi tom powieści jest lepszy od pierwszego, lecz w tym przypadku tak właśnie było. Tyle emocji naraz, bomby spadają z każdej strony. Nie jest tak, jak w tomie pierwszym, że większość akcji dzieje się w domu Kinga i przeważnie oboje spędzają na igraszkach. Owszem, seksu nie brakuje, ale czytelnik bardziej skupia się na tym, co dzieje się poza scenami erotycznymi. Jest bardzo dużo akcji, bardzo dużo się dzieje. Jestem zachwycona tym tomem. Doe jest świetna, jak polubiłam ją w poprzedniej części, tak teraz lubię ją jeszcze bardziej. Stała się twardsza, silniejsza, bardziej pyskata i stawiała na swoim. Pomimo młodego wieku, była bardzo dojrzała.

Jeśli chodzi o sceny miłosne w książce, to nie brakuje ich, więc się nie martwcie, nadal będzie naprawdę gorąco. Chyba nie wybaczyłabym Frazier, gdyby nam to odebrała! Autorka jednak skupiła się w tej części na innego rodzaju emocje. Poznajemy dawne życie Doe, widzimy, z czym musiała się zmagać i w pewnym sensie zaczynamy rozumieć jej poniekąd ucieczkę z domu. Co do tej ucieczki, jest taki moment w książce, gdzie na wszystkie pytania w sprawie zniknięcia dziewczyny, otrzymacie odpowiedzi. Wiele wątków z części pierwszej zostanie wyjaśnionych i bardzo podobało mi się to, w jaki sposób autorka nam je ukazała.

Widzimy, jak Doe ma przebłyski pamięci, widzi w danym momencie to, co działo się w przeszłości. Wątkiem, którym będziecie zszokowani, będą informacje, a raczej wspomnienia Doe, które przyczyniły się do zaniku pamięci. Poniekąd podejrzewałam, że tak mogło być, ale autorka umiejętnie nasuwała mi inne zakończenie i tym samym, kiedy wszystko ujrzało światło dzienne, uśmiechnęłam się do siebie, mówiąc w myślach, że Frazier zwyczajnie zrobiła mnie w bambuko. 

Podobało mi się, kiedy okazało się, że osoba, która była z pozoru nieczuła (nie napiszę Wam kto to taki, bo to spoiler), pod koniec powieści pokazała, jak wielkie ma serducho. Okazało się, że nie warto zbyt szybko oceniać ludzi po ich zachowaniu w niektórych sytuacjach. W sumie King na początku też był okrutny, władczy i przerażający, ale jak się potem okazało, pod tatuażami, mięśniami i całą otoczką złego gościa, posiadał wielkie, miękkie i szybko bijące serce. Jest tylko człowiekiem. 

Podsumowanie

W książce „King. Tyran”, T.M. Frazier stworzyła historię ludzi, którzy borykają się z własnymi demonami. Nie jest to tylko książka, gdzie przeczytacie o seksownym mężczyźnie, gorących scenach i będzie Wam przyspieszał puls na każdej stronie. Owszem, tego wszystkiego nie brakuje i uwierzcie mi, jest moc, która wspaniale elektryzuje, ale tutaj znajdziecie także coś więcej. Brudna prawda, manipulacje, kłamstwa, ból i strach przeważają w całej tej historii. Nic nie jest takie, jakie się wydaje. Spytacie, czy polecam tę książkę? Oczywiście, że tak. Bez dwóch zdań ta seria jest jedną z lepszych, jakie do tej pory przeczytałam z tego gatunku. Skupia w sobie wiele rzeczy, które uwielbiam i niesamowicie wciąga. Koniecznie jednak musicie przeczytać tom pierwszy, zanim sięgniecie po Tyrana. 

 

Wersja, którą ja posiadam i przeczytałam:

 Kindle Edition w j. angielskim 
 Ilość stron: 277 
 Wydane: 16 Sierpnia 2015 przez T.M. Frazier
 Polska wersja została wydana przez wydawnictwo Kobiece i miała swoją premierę 9 Lutego 2018

You may also like...