Wszystko, czego pragnęliśmy – Emily Giffin. Moja historia, połączona z wyznaniem.

#32 Skradzione Laleczki [Tom #I serii Laleczki] – Ker Dukey & K. Webster
Lipiec 31, 2018
#33 Zaginione laleczki [tom #II serii Laleczki] – Ker Dukey & K. Webster
Sierpień 31, 2018

Wszystko, czego pragnęliśmy – Emily Giffin. Moja historia, połączona z wyznaniem.

Dziś nie będzie recenzji książki, ponieważ zaplanowałam wpis innego rodzaju. Chcę się z Wami podzielić historią i doświadczeniami z moich młodzieńczych lat, a do tego wpisu zainspirowała mnie książka Emily Giffin pt. „Wszystko, czego pragnęliśmy”. Mam nadzieję, że post tego typu Was nie odstraszy, a wręcz przeciwnie, zachęci do przeczytania tej powieści i podzielenia się emocjami.

Szkoła podstawowa

Już będąc w szkole podstawowej nie byłam lubianym dzieckiem, byłam chuda, nosiłam okulary z bardzo grubymi szkłami, miałam odstające uszy i krzywe zęby. Nie pochodziłam też z bogatej rodziny, nie miałam markowych ubrań i butów, nie wyjeżdżałam na wszystkie wycieczki szkolne i nie byłam popularna. Wszystkie te powody sprowadzają do jednego – hejtu. Dzieci notorycznie mnie wyśmiewały, a najbardziej przeszkadzało mi to, kiedy nazywano mnie patyczakiem, okularnicą, uszatkiem. Byłam bardzo szczupła i miałam niedomiar masy ciała, ponieważ bardzo chorowałam i to odbiło się na moim wyglądzie. Często bywałam też w szpitalu.

Koleżankę miałam tylko jedną przez całą podstawówkę. Pamiętam, że na szkolne dyskoteki też nie lubiłam chodzić, no bo i po co. Zazwyczaj tam się szło potańczyć z chłopakiem lub dziewczyną, który/a nam się podoba, tylko w moim przypadku nie było to takie proste. Ja nikomu się nie podobałam i nikt nie chciał ze mną tańczyć.

Gimnazjum

Sytuacja trochę się zmieniła, kiedy zaczęłam szkołę gimnazjalną. Byłam drugim rocznikiem, który gimnazjum zaczął, wcześniej była długa podstawówka, czyli 8-9 klas. Jeszcze pamiętam, jak myślałam że ci ósmoklasiści wydawali mi się tacy duzi i dorośli, kiedy ja byłam zaledwie w 3-4 klasie. No ale te czasy wrociły i dzieciaki znów będą uczyć się w podstawówce, co uważam jest lepsze dla rozwoju dziecka/nastolatka, mniej stresu o nowych nauczycieli, nowe otoczenie, ci sami nauczyciele i koleżanki. Moim zdaniem same plusy.

Po traumatycznych sześciu latach w podstawówce przyszedł czas na gimnazjum, nowe znajomości, pierwsze miłości, pierwsze imprezy. Ja też trochę się zmieniłam, w wyglądzie i z charakteru. Wydoroślałam, stałam się twardsza, przestałam się trochę przejmować opinią innych, ale co do wyglądu, nadal doskwierało mi kilka rzeczy. Nie nosiłam już grubych szkieł, a zgrabne małe oprawki, zęby jakoś same się ułożyły, uszy się schowały, ale masa ciała nie poszła w górę. Patyczak został. Jak wiadomo dla nastolatki każdy przytyk w związku z wyglądem jest krytyką i osoba ta nie czuje się akceptowana przez innych i wyśmiewana. Tak było ze mną. Doszło nawet do momentu, że było mi tak źle z samą sobą przez opinię innych i zaczęłam kaleczyć swoje ciało, bo przecież i tak było okropne. Same kości i skóra, zero tłuszczu, to nawet nie wyglądało zdrowo, więc nic dziwnego, że dzieciaki mnie unikały.

Trochę poprawy zauważyłam, kiedy w drugiej klasie gimnazjum przeniosła się do naszej szkoły pewna dziewczyna. Była bardzo ładna, zgrabna i każdy chciał z nią się zadawać. Ona jednak każdego odpychała, każdego oprócz mnie. Zakolegowałyśmy się bardzo, byłyśmy nierozłączne. To ona pokazała mi, że nie warto przejmować się opinią publiczną na twój temat. To ona, piękna i tajemnicza, nosiła największy wstyd w sobie.

Wyznanie – molestował mnie ojczym

Nagłówek krzyczy, ale ten krzyk nie dotyczy mnie. Ten krzyk należał do dziewczyny, która pokazała jak żyć w zgodzie ze sobą, dziewczyny, którą chciała być każda panienka w szkole, dziewczyny molestowanej przez ojczyma.

Kiedy moja dobra duszyczka, wybaczcie nie chcę używać jej imienia, zaczeła się przede mną otwierać, to wyznanie było strasznym szokiem, nie mogłam w to uwierzyć. Ona była taka silna, taka pyskata, każdemu dałaby popalić, a taka tragedia ją spotkała. Nie wiedziałam jak jej pomóc, bo sama byłam tylko dzieckiem, dodatkowo nie mogłam nikomu o jej sekrecie powiedzieć. Pamiętam, że tłumaczyłam jej aby zgłosiła to gdzieś, powiedziała mamie, cokolwiek. Ona tylko płakała, mówiła że powiedziała matce, ale ta jej nie uwierzyła. Powiedziała, że jest straszną kłamczuchą i chciała zostawić w ośrodku dla umysłowo chorych. Wtedy wzięłam ją na kilka dni do siebie, żeby pomyślała co jeszcze może zrobić ze swoim życiem, aby było lepsze. Po kilku dniach spędzonych u mnie wyjechała do Gdyni do ciotki, która uwierzyła jej i pomogła. Nie zadawała pytań, tylko tuliła i wspierała. Dziewczyna żyje teraz pełnią życia w spokoju i miłości, nie poznała drugiej połówki, bo bała się bliskości z mężczyznami po całym zajściu w domu. Mimo wieloletniej terapii jest sama, ale nie narzeka, podróżuje, cieszy się z każdego dnia i to jest najważniejsze.

Obie historie, moja i mojej przyjaciółki są poniekąd podobne, ja cierpiałam otwarcie przed światem, ona w ukryciu płakała w poduszkę, ale łączy nas cierpienie, a to akurat nie ma znaczenia w jakich okolicznościach dotyka człowieka.

Za możliwość przeczytania tej wspaniałej książki dziękuję z całego serca Wydawnictwu Otwarte.

Tutaj link do opisu książki

http://otwarte.eu/landings/giffin/?utm_source=blogi&utm_medium=blogi&utm_campaign=Wszystko+czego+pragn%C4%99li%C5%9Bmy&utm_term=blogi&utm_content=blogi

#jateżczytamgiffin

#blogujęniehejtuję

#StopHejt