#33 Zaginione laleczki [tom #II serii Laleczki] – Ker Dukey & K. Webster
Sierpień 31, 2018
#35 Tylko Twój – Vi Keeland
Wrzesień 18, 2018

#34 Łzy Tess – Pepper Winters

Z twórczością Pepper Winters zetknęłam się już kilka lat temu. Gdy tylko na stronie Wydawnictwa Kobiecego pojawiła się informacja, że wydadzą „Łzy Tess”, nie miałam żadnych wątpliwości iż ją zakupię. Czułam, że będą to bardzo dobrze wydane pieniądze. I wiecie co? Miałam rację. „Łzy Tess” to jedna z tych książek, które zostawiają czytelnika z ogromem emocji szalejących w umyśle i pustką w sercu. Nie ma wielu powieści, które wzbudziły we mnie tak różnoraką gamę uczuć.

Trochę o fabule

Wycieczka, która miała być przyjemnym i pełnym niezapomnianych chwil w ramionach ukochanego mężczyzny czasem, stała się dla Tess niewyobrażalnym piekłem. Dziewczyna zostaje porwana przez handlarzy żywym towarem. Zostaje przetrzymywana wraz z innymi kobietami w ciemnym i brudnym pomieszczeniu, w którym prócz smrodu dominował zapach przerażenia i bólu. Po kilku dniach trafia w ręce swojego nowego pana, którym jest tajemniczy i niebezpiecznie przystojny „Q”. Mężczyzna ma za zadanie ją złamać, ale Tess nie jest posłuszna i nie zamierza poddać się bez walki. Czy w końcu „Q” uda się poskromić buntowniczą i waleczną Tess?

Gdyby ktokolwiek spytał, czego najbardziej się bałam, co mnie przerażało, zapierało mi dech w piersiach i sprawiało, że życie przelatywało mi między oczami, wypowiedziałabym owe dwa krótkie słowa […] Zostałam sprzedana.

Tę książkę albo się pokocha, albo znienawidzi. Zdecydowanie nie powinni czytać jej osoby pruderyjne i wrażliwe na ludzką krzywdę. Jest to słodko-gorzka historia z cyklu dark romance. W moim odczuciu znacznie lżejsza i o wiele bardziej emocjonalna niż darki, które znaleźć możemy na półkach naszych księgarni. Spotkałam się z głosami, że Tess jest bohaterką irytującą, co nieco mnie zaskoczyło. Była silna, waleczna i pewna, że prędzej ją zabiją, niż dotkną, w intymny sposób. Nie pozwalała się złamać i dawała tym samym nadzieję innym kobietom. Nawet gdy trafiła do „Q”, nie wiedząc jeszcze, jaki jest i co zamierza, cały czas się buntowała, szukała okazji, by uciec. To jest zachowanie godne szacunku, bo wszystkie przebywające z nią kobiety poddały się w obawie, przed bólem, którego dostarczali im porywacze. Zamknęły się w kapsułach wypełnionych smutkiem i cierpieniem. Pozwoliły zniszczyć im to, kim były, zostając żywymi lalkami. Tess wprost przeciwnie przez cały czas walczyła. Skąd więc irytacja jej osobą? Nie wiem.

Wydostanę się z tego. Nikt nie odbierze mi wolności

„Q” natomiast jest bohaterem wykreowanym ze znaczną dbałością. Przez większą część książki nie dowiadujemy się o nim niczego konkretnego. Intryguje i uwodzi swoją wstrzemięźliwością. Jest tajemniczy, co powoduje, że czytelnik z większym zapałem i przyjemnością przerzuca kolejne kartki powieści. Przez cały czas mamy w głowie jedną myśl: „Kim jesteś”? Dodam jeszcze, że książka, mimo iż jest przesiąknięta erotycznością, seksem, dominacją i uległością, jaka wiąże się z opisanymi przez Winters sadystycznymi rodzajami zabaw seksualnych, jest również zmysłowa. Wszystko w moim odczuciu zostało wyważone, co uważam za dość istotne w tego rodzaju literaturze, zwłaszcza gdy pojawiają się w niej elementy BDSM.

Jestem chory. W moim wnętrzu mieszka samo zło

„Łzy Tess” to historia, do której powrócę niejednokrotnie, wywołała we mnie to, czego w powieściach szukam: dreszcz pożądania, strachu, złości, bólu i zadowolenia. Jeżeli i wy jesteście zwolennikami mrocznych klimatów, to ta książka jest zdecydowanie tym, czego szukacie. Pokręcona, erotyczna i zaskakująca. Potrafi wzruszyć, wywołać niesmak, lęk i podniecenie. To historia, która na długo zostaje w głowie, nie dając o sobie zapomnieć. Jest w stanie zaspokoić głód, jaki odczuwa każdy czytelnik i to zdecydowanie jest jej sukcesem.