#53 Biegając boso – Amy Harmon
Listopad 26, 2018
#55 Drań z Manhatanu – Penelope Ward & Vi Kelland
Listopad 26, 2018

#54 Vincent Boys – Abbi Glines

Abbi Glines nie należy do moich ulubionych autorek. Czytam, ale nie wyczekuję kolejnych premier z utęsknieniem. Traktuję je raczej z przymrużeniem oka, bo są dość schematyczne i przewidywalne. Może i seria o Vincentach jest taka sama, ale dla mnie ma to „coś”, czego od książek oczekuję. Lekka i bardzo przyjemna w odbiorze i, mimo że nie przepadam za trójkątami, w tej książce zupełnie mi to nie przeszkadzało. Vincent boys to New Adult w bardzo dobrym wydaniu.

Zawsze wiedziałem, że nie będę mógł ci się oprzeć, jeśli w końcu przestaniesz zgrywać kogoś, kim nie jesteś

Ashton, Beau i Sawyer są przyjaciółmi od najmłodszych lat. Beau to buntownik, któremu w dziecięcych wojażach wtóruje zwariowana Ash. Swayer natomiast jest najspokojniejszym z tej trójki, zawsze wyciągający ich z tarapatów, rozważny i rozsądny. Po kilku latach, gdy dzieciaki dorastają Ash i Swayer zaczynają się ze sobą spotykać, tworząc pozornie idealną parę. Relacje tej trójki w tym czasie się mocno rozluźniają, a gdy Ash staje się idealną dziewczyną swojego idealnego chłopaka, traci gdzieś po drodze część siebie, tę, którą tak bardzo kochał Beau, a za którą nie przepadał Swayer. Przez ten cały czas Beau potajemnie podkochuje się w przyjaciółce i dziewczynie swojego kuzyna.

Początkowo trzyma się od niej z dala, ale uczucia wygrywają i jeden wieczór, w którym Ash odwozi pijanego Beau i jego dziewczynę do domu, staje się zapalnikiem odpalającym bombę skrywanych przez Beau uczuć. Ukradkowe spotkania, ciche westchnienia będą niosły za sobą sporych rozmiarów konsekwencje.

Ale choć raz chciałabym wiedzieć, jakie to uczucie być więcej niż pocałowaną. By być dotkniętą… Poznać dreszcz wymykania się z domu albo jakie to uczucie być pożądaną przez kogoś tak bardzo, że ten ktoś nie potrafi się powstrzymać przed całowaniem mnie

Glines pisze bardzo lekko i przystępnie, jej książki czyta się bardzo szybko, co zdecydowanie jest jej dużym plusem. Nie męczą i, mimo że jesteśmy w stanie przewidzieć, każdy ruch bohaterów, czyta się przyjemnie. Vincent boys to książka idealna jako przerywnik w literaturze nieco bardziej wymagającej, doskonała na kiepski dzień ot tak, na poprawę humoru. Autorka stworzyła barwne, charakterne postaci – zwłaszcza Beau, którego nie sposób nie pokochać. Lubię motyw niegrzecznego chłopca i grzecznej dziewczynki, a w tej powieści jest to bardzo fajnie przedstawiony. Ich rozterki, wyrzuty sumienia i ciężkie do podjęcia decyzje nurtują czytelnika i przeżywamy wraz z nimi chwile niepewności.

Glines ładnie operuje słowem i ten cykl z pewnością należy do moich ulubionych. Bo nawet jeżeli książka jest schematyczna, jeśli taki motyw został już wielokrotnie powielony, to nie każdy sobie z nim radzi. Nie wszyscy mają taką umiejętność budowania napięcia i tworzenia ciekawych pobocznych wątków co właśnie Abbie.

Wszyscy przeze mnie cierpieli. Moje złe decyzje toczyły się, jak kula śniegowa, zbierając coraz większe żniwo

W moim odczuciu książka Vincent boys jest najlepszą serią, jaką napisała Abbie Glines. Stworzyła barwne, charakterne postaci – zwłaszcza Beau, którego nie sposób nie pokochać. Czekam na kolejny tom i wiem, że spędzę z nim tak samo przyjemne chwile, jak i z częścią pierwszą. Polecam każdemu, kto chce uciec myślami od smutków dnia codziennego. Ta książka Wam w tym z pewnością pomoże.

 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece