#62 Bob. Przyjaźń to magia, która nigdy nie przemija – Rebbeca Stead i Wendy Mass
Luty 3, 2019
#64 Tylko żywi mogą umrzeć – D.B. Foryś
Luty 18, 2019

#63 Lucyfer – Jennifer L. Armentrout

Ostatnimi czasy ciężko mi znaleźć książkę, którą pochłonęłaby mnie bezwzględnie i sprawiła ogrom radości i emocji podczas czytania. Wszystko wydaje się miałkie i jednakowe. Po „Lucyfera” sięgałam z dużą dawką niepewności i lekką niechęcią. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu książka okazała się zupełnie inna, niż się spodziewałam.

„Lucyfer” jest powieścią autorstwa Jennifer L. Armentrout. Rozpoczyna on cykl: de Vincent, historii trzech braci uchodzących za zła wcielone i demony w ludzkich postaciach. To historia o duchach, mroku, klątwie i przerażającej posiadłości, której piętno ma wpływ na każdego z jej mieszkańców.

„Dla śmierci bogactwo nie miało znaczenia tak jak i dla choroby ciała czy umysłu. Najtrudniejsze chwile nikogo nie omijały”.

Julia Hughes to główna bohaterka tej powieści, która postanawia zmienić swoje życie i pod wpływem impulsu aplikuje o posadę pielęgniarki. Oczywiście tę posadę otrzymuje i dzięki temu może opuścić stan, by uciec od swojego wcześniejszego życia i natrętnego byłego męża. Dziewczyna zamieszkuje w potężnej posiadłości, która przytłacza swoim ogromem i przepychem. Jej sąsiadem zostaje Lucjan, który wobec Julii ma konkretne plany.

„Ludzie zazwyczaj mówią prawdę, gdy są nieuprzejmi. – Popatrzył jej w oczy. – I przeważnie kłamią, gdy chcą być grzeczni”.

Luizjana okazuje się dla naszej pielęgniarki nie tylko początkiem nowej przygody w życiu, ale i uczucia, przed którym będzie się nieudolnie broniła, bo urok Luciana de Vincenta wydaje się nie do odparcia. Obrzydliwie bogaty, przystojny, arogancki, ale i szalenie pewny siebie mężczyzna uwiódł nie tylko naszą bohaterkę, ale i mnie.

„- Lucyfer – palnęła, nim zdołała się powstrzymać.
Uniósł brwi i uśmiechnął się, ukazując białe zęby. Tak, uśmiech ten czynił go piękniejszym o milion procent.
– Słyszała więc pani o mnie? Miło mi – powiedział lekkim, niemal zadziornym tonem”.

W historii tej podobała mi się przede wszystkim nieprzewidywalność i wielowątkowość. Autorka nie skupiła się tylko na romansie i erotyzmie, co niezwykle szanuję. W tej historii mamy intrygę, tajemnicę, jak i wątek kryminalny. Nie sposób się od niej oderwać, a każdy kolejny rozdział pochłania nas coraz bardziej.

„Nie ma niczego, czego nie bylibyśmy w stanie dokonać”.

Dawno nie czytałam tak dobrej książki. Z niemałym zaskoczeniem muszę przyznać, że nie było w niej niczego, co by mi przeszkadzało. Napisana została ze smakiem i subtelnością. Język autorki jest barwny, a przedstawienie historii w trzeciej osobie uważam, za strzał w dziesiątkę. Jest w tej powieści coś, co mnie oczarowało i nie są to tylko bracia, ale dusza, jaką ta książka z pewnością posiada. Nie jest nijaka, a to naprawdę zasługuje na ogromne uznania.

„Czasami miłość do kogoś nie wystarcza. Nie chcę wyjść na zgorzkniałą, ale miłość nikogo w pełni nie naprawi. Nie, kiedy nie czujesz, że druga osoba idzie z tobą w tym samym kierunku”.

Armentrout udowadnia, że literatura z gatunku romans potrafi być naprawdę doba i na wysokim poziomie. Sądzę, że ta pani stanie się jedną z moich ulubionych pisarek.
W moim odczuciu i w zestawieniu z wszystkimi książkami, przeczytanymi w roku ubiegłym, ta powieść plasuje się na najwyższym miejscu. Z niecierpliwością czekam na kolejne historie braci de Vincent i liczę, że się nie rozczaruję.

Książkę zdecydowanie i z całą odpowiedzialnością polecam.