#65 Niewyjaśnione tajemnice – Joel Levy
Czerwiec 12, 2019
#67 (Nie)zwyczajna – Samantha Young
Lipiec 21, 2019

#66 Coraz większy mrok – Colleen Hoover

W ostatnim czasie dopadła mnie niemoc czytelnicza. Nie miałam ochoty na książkę i ciężko było mi się do czegoś przekonać. Na szczęście w moje ręce trafiła powieść Collen Hoover „Coraz większy mrok”. Zostałam odczarowana, a ta lektura przyniosła mi wiele wrażeń.

Historia dość poczytnej i znanej pisarki Verity Crawford, która ulega wypadkowi w skutek, którego zostaje sparaliżowana. Do zakończenia dość znanej serii tejże pisarki przez jej męża zostaje zatrudniona Lowen Ashleigh, autorka powieści mniej znanych, ale zdaniem jej męża najbardziej zbliżona stylem do Verity. Lower, by zaznajomić się z twórczością i otoczeniem Verity wprowadza się do ich domu. Z czasem odkrywa tajemnice, którą skrupulatnie ukrywała przed wszystkimi Verity. Lowen z każdym mijającym dniem, coraz bardziej zbliża się do Crawforda. Zakochuje się w mężczyźnie, o którym czyta w prywatnych notatkach jego żony. Nie wszystko jednak jest tym, co się wydaje.
Hoover jest jedną z nielicznych autorek, po których książki sięgam bez zastanowienia. Ma wyjątkową lekkość w tworzeniu powieści nawet tych, które niosą za sobą pewnego rodzaju ciężkość. Opisuje sytuacje, które są boleśnie prawdziwe, co dla mnie jest kolejnym plusem tej pisarki.
Byłam lekko zaskoczona, słysząc, że na naszym rynku pojawi się jej thriller psychologiczny, znamy ją bowiem z powieści skierowanych dla grona młodych czytelników. Tą książką udowadnia jednak, że jest naprawdę dobrym, wielowymiarowym pisarzem. Osoby znające jej twórczość wiedzą, że potrafi przekazać emocje i opisywać sytuacje w taki sposób, że nie sposób sobie nie wyobrazić, co zrodziło się w jej umyśle. Ta książka jest tego idealnym dowodem. Takim podkreśleniem jej pisarskiego kunsztu.
Czytając „Coraz większy mrok”, towarzyszyły mi skrajne emocje, ekscytacja, podniecenie, strach…

Sposób, w jaki Hoover poprowadziła fabułę tej książki, jest niebanalny i zaskakujący. Do samego końca czytelnik nie wie, co się może zdarzyć, a nawet jeśli takowe przypuszczenia posiada, zostają one obalone wraz z ostatnimi stronami powieści. Użyję dość powszechnych słów, ale nie potrafię w tym momencie przytoczyć niczego oryginalnego: ta powieść wbija w fotel.

Książka ta mimo swojego mroku sprawia, że nie sposób odłożyć ją, póki nie dotrwa się do końca. Każdy, kto wejdzie w ten niebezpieczny pogrążony ciemnością świat, będzie chciał poznać przyczynę nieszczęść Crawfordów.
Uważam, że tą książką Collen Hoover wskoczyła na kolejny poziom pisarskiej drabiny. Podniosła poprzeczkę sama sobie i nie mogę doczekać się kolejnej powieści z tego samego gatunku. Jeśli sądziłam kiedykolwiek, że nie stworzy nic lepszego niż „Without Merid” czy „November 9” – myliłam się, bo „Coraz większy mrok deklasuje jej dotychczasowe książki. Oczywiście to inny gatunek i może nie powinno się ich w ogóle porównywać, ale moim skromnym zdaniem znacznie lepiej się w nim odnajduje.
Książkę tą skończyłam jakiś czas temu i do dziś zastanawiam się, co tak naprawdę jest prawdą. Z przyjemnością poznam Wasze zdanie, jeśli tę powieść macie już za sobą.