Bloger od kuchni – Stacja książka

Moim kolejnym gościem w cyklu bloger od kuchni jest Marta z bloga Stacja książka.

Powiem szczerze, że kiedy pierwszy raz odwiedziłam bloga Marty, zatkało mnie. Dlaczego? Jest taki… nie wiem, profesjonalny? Tak, profesjonalny to dobre słowo. Bardzo czysty, w sensie układu, czytelny, taki ładny, że po prostu zazdroszczę <3

Dobra, koniec zachwytów, bo oślinię laptopa 😉 Marty nie trzeba przedstawiać, bo to jeden z popularniejszych blogów książkowych 🙂

Zapraszam!



Dokończ zdanie:

Kiedy jestem smutna, wtedy… pochłaniam ogromne ilości słodyczy, zawijam się w koc i czytam lekkie książki.

Uwielbiam kiedy…świeci słońce, lubię ładną pogodę.

Kiedy nikt nie patrzy, to…robię głupie miny, jestem strasznie mimiczna i jak o czymś myślę to pracuję całą twarzą. Czasami ludzie dziwnie się na mnie patrzą…

Wierzę…że ciężka praca przynosi efekty. Trzeba być tylko wytrwałym, a kiedyś osiągnie się sukces.

Gdy będę staruszką…będę mieć ogromną biblioteczkę, mnóstwo czasu i będę czytać, czytać, czytać. Oczywiście pomiędzy spotkaniami z wnukami.

Wstyd się przyznać, ale nie umiem…szyć, nie potrafię sama sobie przyszyć guzika.

Chciałabym nauczyć się…grać na jakimś instrumencie.

Przeraża mnie myśl o…starości i zniedołężnieniu.

Gdybym mogła cofnąć czas…. chyba nie chciałabym cofać czasu, każde doświadczenie, nawet negatywne uczy czegoś nowego.

Moja rodzina to dla mnie…wspaniałe wsparcie. Zawsze mogę na nich liczyć, nawet w najtrudniejszych momentach. Do rodziców dzwonię niemal codziennie.

Pytania:

Kim jesteś? Przedstaw się i napisz kilka słów o sobie.

Nazywam się Marta Głowacka. Od ponad czterech lat prowadzę bloga Stacja Książka. Mam 30 lat, więc należę do grupy starszych blogerów, ale staram się pisać dla każdego. Oprócz książek lubię też dobre kino, teatr oraz spotkania ze znajomymi. Jestem absolwentką Dziennikarstwa i uwielbiam pisać. Zawodowo zajmuję się marketingiem internetowym i mam to szczęście, że kocham swoją pracę.

Skąd pomysł na bloga?

Lubię czytać i pisać. Szukałam sposobu, aby połączyć te pasje i tak powstał mój blog. Chciałam robić coś, co przyniosłoby mi radość, a nie wiązało się z pracą zawodową. Postanowiłam spróbować swoich sił w tej dziedzinie.

Co daje Ci pisanie?

Mnóstwo radości! Dzięki blogowi poznałam kilka ciekawych osób. To także doskonały sposób na nauczenie się systematyczności i pracy nad własnym stylem.

Co Cię motywuje do pisania?

Przede wszystkim motywują mnie czytelnicy. Jeśli widzę, że wpis się podoba, to aż serce rośnie!

Lubisz gotować?

Tak, chociaż nie umiem piec ciast. Lubię robić mięsa pod każdą postacią i jestem w tym całkiem dobra.

Jakie jest Twoje popisowe danie. Podaj przepis 🙂

Moim popisowym daniem jest schab ze śliwką kalifornijską pieczony w rękawie, ale niestety nie jestem w stanie podać przepisu, bo wszystko robię na oko i bardzo improwizuję w zakresie przypraw. Zawsze wychodzi!

Ideał mężczyzny – wybierz postać z książki – podaj tytuł i autora.

Chyba nie będę oryginalna… To Gale Hawthorne z Igrzysk Śmierci Suzanne Collins. Męski, dba o kobietę i coś upoluje jak będzie trzeba. Nie umarłabym przy nim z głodu.

Lubisz naturę?

Bardzo! Wychowałam się w małym miasteczku otoczonym lasami i górami, więc natura towarzyszyła mi od dziecka. Lubię piesze wycieczki, wyprawy na grzyby i kąpiele w rzece.

Ebook, papier czy audiobook?

Głównie czytam na papierze, ale e-booki są wygodniejsze w podróży, a audiobooków słucham podczas sprzątania i gotowania.

Najśmieszniejsza historia z twojego życia?

Nie opowiem, wstydzę się 😉

Co cenisz w ludziach?

To, że każdy jest inny, ma inne poglądy, upodobania inny charakter. Ta różnorodność jest wspaniała!

Czego nie nawiedzisz w ludziach?

Głupoty. Nie chodzi o niewiedzę, ale o głupotę wyrażaną w nielogicznym działaniu, hejcie, albo skrajnym lenistwie.

Wygrywasz w totka bardzo pokaźną sumkę. Co robisz?

Zależy jak pokaźną. Część wydaje na głupoty, część na książki, częścią się dzielę, za część kupuję mieszkanie, a za  większość mieszkania na wynajem, co by gotówka cały czas płynęła.

Czego się boisz?

Ryb, zwłaszcza żywych. Jedyna słuszna ryba to taka w filecie.

Najmniej trafny prezent w historii.

Dostałam… rybę. Serio! Kolega nie wiedział o mojej fobii i podarował mi bojownika. Przemęczyłam się z nim trochę, a później oddałam mamie.

Czy znasz jakieś języki obce? W jakim stopniu?

Znam angielski na tyle, żeby wszystko zrozumieć i coś sobie kupić za granicą. Skomplikowanych dyskusji nie poprowadzę. Z niemieckiego zdawałam maturę, ale nie używałam go wiele lat i niewiele pamiętam.

Opisz siebie używając tylko 4 przymiotników.

Bezpośrednia. Bezkompromisowa. Towarzyska. Krytyczna.Hm… Chyba wychodzę na zołzę 😉

Wymień 3 rzeczy, których utrata byłaby bardzo bolesna.

Zdjęcia – czasem to są jedyne pamiątki ze wspaniałych chwil, prezenty od bliskich mi osób i komputer – tam mam dużo ciekawych plików, no i zdjęcia.

Ulubiona pora roku i dlaczego właśnie ta?

Wiosna – wtedy wszystko kwitnie, jest pięknie zielono i nie jest ani za gorąco, ani za zimno.

Narysuj mi coś ładnego 🙂

O nie! Co za kompromitacja!

Uprawiasz jakiś sport?

Przy dobrej pogodzie jeżdżę na dłuuuugie (kilkudziesięciokilometrowe) wycieczki rowerowe.

Masz jakieś (nie) ukryte talenty?

Niestety nie. Nie jestem muzykalna, nie jestem uzdolniona sportowo, ani artystycznie.

Święta tuż, tuż. Jak wyglądają one u ciebie? Co jest szczególnego w Twoim domu?

Mam niewielką rodzinę, więc Święta spędzamy w bardzo małym gronie. Wyjątkowe jest to, że nie lubię niemal każdej wigilijnej potrawy, więc jem filet z ryby z ziemniakami i popijam czystym barszczem. A!I jeszcze wcinam opłatek.

Każdy zna bajki i filmy Disneya. Jaka bajka/film utkwił Ci najbardziej w pamięci i jest Twoim ulubionym?

Król lew – ryczałam na nim jak bóbr. W dzieciństwie uwielbiałam też Gumisie, a moim ulubieńcem był… Tołdi.

Wolisz słonce czy deszcz?

Zdecydowanie słońce. Wtedy aż chce się żyć!



Marta, dziękuję pięknie za poświęcony czas na wywiad 🙂

Wszystkich Was zachęcam do polubienia i obserwowania Facebooka Marty.