Co Gra o Tron potrafi zrobić z człowiekiem? 

Feno­men

Nie wiem, czy ist­nieje osoba, która nie sły­szała o serialu na pod­sta­wie sagi Georga R. R. Mar­tina pt. „Pieśń lodu i ogni”, czyli „Gra o tron”. Szcze­rze w to wąt­pię, cho­ciaż wie­rzę, że wielu jesz­cze nie miało do czy­nie­nia ani z książką, ani z seria­lem. Ja sama wzbra­nia­łam się przed tą serią, bo myśla­łam, że to pew­nie nic spe­cjal­nego, nic nad­zwy­czaj­nego. Każdy, kogo znam i oglą­dał GoT, był dosłow­nie uza­leż­niony. Nie mogłam zro­zu­mieć tego feno­menu, bo żyłam w prze­ko­na­niu, że prze­cież to tylko jakiś kolejny serial, a co ja będę czas mar­no­wać na oglą­da­nie. Pew­nego dnia posta­no­wi­łam obej­rzeć jeden odci­nek, ale nie­stety nie dotrwa­łam do jego końca. Był nudny jak flaki z ole­jem, nic się w nim cie­ka­wego nie działo i pomy­śla­łam, że dobrze zro­bi­łam, że nie posu­nę­łam się dalej. Ludzie na­dal gadali, zachwa­lali, były ochy i achy, a ja na­dal nie mogłam pojąć, czemu mnie się nie podoba. Kilka mie­sięcy potem znów posta­no­wi­łam zro­bić dru­gie podej­ście do serialu. Prze­bo­la­łam kilka pierw­szych odcin­ków i o dziwo nie było tak źle. Po sezo­nie pierw­szym wpa­dłam jak przy­sło­wiowa śliwka w kom­pot. Zresztą odcin­ków poszło już jak hura­gan. Rzu­ci­łam wszystko, czy­ta­nie, pisa­nie, tele­wi­zję (cho­ciaż tej naj­mniej mi bra­ko­wało) i tylko oglą­da­łam ten – z początku głupi i nudny – serial.

Dla­czego tak późno?

A no wła­śnie dla­tego, że nie mogłam przejść dalej niż drugi odci­nek, dla­tego, że wszy­scy oglą­dają, a ja na złość (nie wiem, czy bar­dziej im, czy sobie) tego nie powielę, dla­tego, że pew­nie jest prze­re­kla­mo­wany, dla­tego, że tak i już. Wię­cej argu­men­tów nie mam. Sama teraz sobie się dzi­wię, że tyle zwle­ka­łam. Kocham fan­tasy, wszyst­kie cza­ro­dziej­skie i magiczne sztuczki, stwory nie z tej ziemi i nad­przy­ro­dzone moce, a jed­nak coś mnie powstrzy­my­wało. Teraz chyba już wiem tro­chę lepiej, co to mogło być. LEŃ. Byłam zwy­czaj­nie leniwa, aby do tego się zabrać. Na oglą­da­niu spę­dzi­łam wiele dłu­gich godzin. Zda­rzyło się, że obej­rza­łam nawet 3 naraz (patrz tu: jeden odci­nek to godzina). To już jest uza­leż­nie­nie. Wierz­cie mi lub nie, nie mogłam się powstrzy­mać, żeby nie obej­rzeć choćby jed­nego odcinka.

Książka vs. Serial

Jak wia­domo, książka zawsze jest lep­sza od ekra­ni­za­cji. Pobu­dza wyobraź­nię w inny spo­sób, dostar­cza wię­cej emocji, bo zawiera szcze­góły, któ­rych zwy­czaj­nie w fil­mie nie można zoba­czyć. Mózg ludzki jest wspa­nia­łym narzę­dziem i potrafi tak zma­ni­pu­lo­wać naszą wyobraź­nię, że zaczyna ona dzia­łać na naj­wy­żych obro­tach. Po obej­rze­niu serialu nie mogłam uwie­rzyć, że to koniec. Kolejny sezon dopiero za 1,5 roku i co ja mam teraz ze sobą zro­bić? A no zna­la­złam zastęp­stwo w postaci ksią­żek. Tak, zaczę­łam (już jakiś czas temu) czy­tać i jestem ocza­ro­wana! Ta książka jest rewe­la­cyjna. Nie potra­fię użyć innego słowa. Mar­tin potrafi wspa­niale prze­nieść czy­tel­nika w świat fan­tasy, wykre­ować boha­te­rów jakby byli żywi. To po pro­stu maj­stersz­tyk. Bar­dzo chcia­ła­bym wejść do jego (Mar­tina) głowy i spraw­dzić, w któ­rej czę­ści jego mózgu trzyma te wszyst­kie świetne histo­rie i co jesz­cze nas czeka w Grze o Tron. Nie pamię­tam, żeby jaka­kol­wiek inna książka wywarła na mnie tak wiel­kie wra­że­nie. Nie da się opi­sać sło­wami tego, co czuję w trak­cie czy­ta­nia. Tyle emo­cji, tyle szcze­gó­łów, tyle obra­zów! Nie­sa­mo­wite wra­że­nie. Pew­nie myśli­cie, że osza­la­łam, być może tak jest, ale jeśli czy­ta­li­ście książkę lub oglą­da­li­ście serial i tak ja uza­leż­ni­cie się i jeste­ście w takim samym tran­sie jak ja, to wie­cie, co czuję. Jeśli jed­nak nie mie­li­ście oka­zji czy­tać lub oglą­dać Gry o Tron, gorąco Was zachę­cam. Obie­cuję, że nie poża­łu­je­cie. Ta histo­ria, a raczej histo­rie, są nie­sa­mo­wite. Jest ich więcej niż jedna, lecz wszystkie łączą się w jedną całość w idealny sposób.

  • Szczerze mówiąc ani nie czytałam ani nie oglądałam tego filmu, ale faktycznie słyszałam o nim. Cieszę się, że powstrzymałaś lenia, jak sama stwierdziłaś i wytrzymałaś do kolejnych odcinków 🙂

    • Spróbuj! Może akurat dołączysz do „mojego klubu uzależnionych” 🙂

      • Ostatnio wciągnął mnie pewien serial i to na tyle że codziennie oglądałam po kilka odcinków. Teraz nie mam co oglądać 😀
        Polecam: el barco – „statek”

        • Jest wiele seriali wartych obejrzenia 🙂 Obecnie oglądam także „Riverdale” – trochę młodzieżowy, ale dosyć dobry. Może Ci się spodoba 🙂

  • Kaśka P.

    Pierwszy tom znudził mnie na tyle, że nie mam ochoty ani na dalsze części, ani na serial 🙂 chyba to nie moje gusta 🙂

    • Masz rację – gusta są różne 🙂 sama znam wiele osób, które nie są zachwycone serialem i książkami, jednak z tego, co zauważyłam, więcej osób jest podobnie „uzależnionych” jak ja 🙂

  • Ja miałam podobnie, dość długo wzbraniałam sie przed serialem bo byłam przekonana że to kompletnie nie dla mnie. Smoki? Rycerze? Nope. Ale mnóstwo różnych ludzi mi polecało więc się skusiłam. Stwierdziłam że obejrzę pierwszy odcinek serialu i potem zobaczymy. Tylko jeden. Zasiadłam wieczorem i obejrzałam. Jak kończyłam oglądać ostatni odcinek to była 4 nad ranem 😀
    Potem sięgnęłam po książki i przeczytałam je jednym tchem, majstersztyk. Szkoda tylko, że możemy nie dożyć Wichrów Zimy, może moje wnuki się doczekają 😉
    Koniec końców, jestem teraz kompletnym freakiem.
    Swoją drogą nigdy nie zapomnę uczucia gdy skończyłam czytać Taniec smoków i okazało się, że moja ulubiona postać najprawdopodobniej nie żyje… nic bardziej mylnego 😉

    booklicity.blogspot.com

    • Witaj w klubie w takim razie 🙂
      Tak, słyszałam o tym, że książki nadal się „piszą’ i nie wiadomo ile czasu zejdzie Martinowi do ukończenia powieści. Żyję jednak nadzieją, że doczekam końca, mogę nawet być babcią, byle tylko zobaczyć jak to się wszystko zakończy 🙂

      • Anna Szulc

        Ja jestem złym człowiekiem bo przeczytałam scenariusz 8 sezonu, który niby wyciekł, ale prawdopodobnie jest to fake (swoją drogą dobrze, bo strasznie badziewne to było). Nie mogę się doczekać już!

  • Serial nałogowo oglądałam, jednakże przez to, że musiałam czekać na kolejne odcinki naprawdę długo zaprzestałam 🙁 teraz muszę nadrobić.

    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    • Nadrabiaj! 🙂 Ja się cieszę, że zaczęłam oglądać zaraz po zakończeniu 7 sezonu. Miałam wtedy wszystko razem i nie musiałam czekać na kolejny odcinek. Teraz tylko najgorsze czekanie – aż wyjdzie 8 sezon.

  • Serial uwielbiam. Zawsze chciałam też zabrać się za książki, ale ich objętość nieco mnie przeraża… Może jak będę na emeryturze, to znajdę czas na całą sagę. 😉

    • Do książek zabierałam się kilka razy. Pewnego dnia znajoma z pracy po prostu przyniosła mi swoje „tomiska” i powiedziała – „czytaj!”. Więc zaczęłam czytać. Nie żałuję ani minuty. Kocham je! Jestem w połowie pierwszego tomu. Mozolnie mi to idzie z uwagi na objętość i brak czasu, ale przyjemność jaką z tego czerpię jest nie do opisania 🙂

  • Serialu nie oglądałam, bo jakoś tak mam problem z oglądaniem seriali w ogóle. A z samej sagi przeczytałam jak do tej pory tylko pierwszy tom, więc wynika z tego jasno, że muszę się zabrać za nadrabianie zaległości 🙂