„Jaka ona dziwna! Tylko czyta i czyta… jakby nie mogła się zająć czymś normalnym!” – czyli czym konkretnie?

Czy zda­rza się Wam sły­szeć takie słowa jak te w opisie? Albo podobne teksty? Bo mnie ostat­nio coraz czę­ściej. Czy to z nami, książ­ko­ho­li­kami, jest coś nie tak, czy to Ci ludzie mówiący o nas, że jeste­śmy dziwni, są tak naprawdę dzi­wa­kami? Czy osoba, która noto­rycz­nie cho­dzi z głową w książ­kach, jest w jakimś sen­sie out­si­de­rem? Co to tak naprawdę zna­czy? To, że nie wszy­scy lubią to samo, wydaje mi się fajne i spra­wia, że ludzie się od sie­bie róż­nią. Jeśli ja lubię białą cze­ko­ladę bar­dziej od brą­zo­wej, to czy jestem gor­sza lub dziwna? Czy jeśli wolę iść na spa­cer niż sie­dzieć w domu i pić bro­wara i jeść chipsy papry­kowe ozna­cza, że coś ze mną nie tak? Ostat­nio czuję się dziw­nie, to fakt, ale nie dla­tego, że robię dziwne rze­czy, ale dla­tego, że ludzie, któ­rzy nie rozu­mieją mojej pasji czy­ta­nia ksią­żek, wła­śnie tak mnie trak­tują.

Pra­cuję w śred­niej wiel­ko­ści fir­mie, która liczy łącz­nie około 45 osób, w róż­nym prze­dziale wie­ko­wym (20–50 lat). Mogę powie­dzieć, że ponie­kąd jestem już jak tzw. mebel w fir­mie, bo już tro­chę tu pra­cuję, a dokład­niej od ponad pię­ciu lat. Od samego początku do pracy przy­no­si­łam coś, czym mogę się w cza­sie prze­rwy zająć. Prze­waż­nie były to wła­śnie książki. W porze krót­kiej prze­rwy zdą­ża­łam prze­czy­tać jeden roz­dział, a na lun­chu ponad dwa. Jak sami wie­cie, można czy­tać wszę­dzie, więc nie było to dla mnie nic dziw­nego, kiedy na sto­łówce sie­dzia­łam z nosem w książce. Kiedy ktoś przy­cho­dził na prze­rwę w tym samym cza­sie, czę­sto mnie omi­jał i sia­dał przy innym sto­liku, bo nie chciał mi prze­szka­dzać, co w sumie podo­bało mi się, bo to ozna­czało, że sza­nuje mnie i jeśli wła­śnie teraz chcę czy­tać, to będzie się trzy­mać z boku. Były momenty, że jeśli osoba z którą bar­dziej się doga­duję, wcho­dzi do sto­łówki na mojej prze­rwie, odkła­da­łam książkę i roz­ma­wia­li­śmy. Uwa­żam, że trzeba cza­sem się socja­li­zo­wać z ludźmi w pracy, a nie być cał­ko­wi­tym odlud­kiem, co tak naprawdę wcale by mi nie prze­szka­dzało, gdy­bym nim była: )

Wra­ca­jąc do tematu. Jak już wspo­mnia­łam, pra­cuję w tej fir­mie już długo, a dopiero nie­dawno usły­sza­łam co ludzie o mnie mówią. Nie zabo­lało mnie to w żaden spo­sób, ale tro­chę zdzi­wiło, bo nie rozu­miem, co jest złego w czy­ta­niu ksią­żek. Wiele razy, kiedy przy­cho­dziłam z tzw. gru­ba­sem do pracy, wszy­scy się dzi­wili, że „matko! jaka gruba książka. ile Ci to zaj­mie takie czy­ta­nie? cie­kawa cho­ciaż? Jak Ty tak możesz czy­tać takie grube książki? Mi by się po kilku minu­tach lub roz­dzia­łach znu­dziła. ” – serio? – myśla­łam wtedy. – Czy ludzie naprawdę tak mało czy­tają, żeby mówić takie rze­czy? Moje komen­ta­rze wtedy zazwy­czaj koń­czyły się na uśmie­chu, ale w gło­wie mia­łam coś innego.

Kilka tygo­dni temu idąc kory­ta­rzem usły­sza­łam jak ktoś wyma­wia moje imię, więc poszłam w tam­tym kie­runku. Jak się oka­zało, pod­cho­dząc bli­żej usły­sza­łam jak mówią o mnie, że pew­nie nie mam nic lep­szego do roboty tylko czy­ta­nie ksią­żek, że jestem nudna, że nie można ze mną poroz­ma­wiać na „nor­malne” tematy, bo o niczym innym nie mówię jak tylko o książ­kach lub fil­mach. Uśmiech­nę­łam się w duchu. Ostat­nio, kiedy sie­dzia­łam w sto­łówce i mia­łam w uszach słu­chawki, zwy­czaj­nie zapo­mnia­łam książki, więc posta­no­wi­łam posłu­chać muzyki, wszedł jeden chło­pak z innego działu, zaśmiał się dziw­nie i powie­dział „audio­bo­oka słu­chasz?”. Odpowie­działam, że nie i spy­ta­łam dla­czego tak myśli. Powie­dział, że prze­cież ja cią­gle coś czy­tam, a teraz jak nie czy­tam i mam w uszach słu­chawki to pew­nie słu­cham jakiejś książki. Powie­działam, że słu­cham muzyki, wtedy bar­dzo się zdzi­wił, powie­dział, że nie wyglą­dam na osobę, która lubi muzykę. Wybuch­nę­łam śmie­chem na to stwier­dze­nie i wyszłam. Ludzie mówią, że wyglądam jak prawdziwy mol książkowy (tak, takie określenie mojej osoby kiedyś usłyszałam), bo noszę okulary w dużych, czarnych oprawkach, ale czy tylko tak można nazwać osobę kochającą książki, nowe historie i przygody? Potem od kilku zaufa­nych osób dowie­dzia­łam się, że cho­dzą plotki, że mam nudne życie bo tylko czy­tam i czy­tam zamiast zająć się czymś nor­mal­nym, jak np. wyjść na mia­sto, czy obej­rzeć TV. Nie ma w mojej fir­mie osób z któ­rymi mogła­bym poroz­ma­wiać o tym co ostat­nio prze­czytałam, bo NIKT nie czyta! To dla mnie jest dziwne. To oni dla mnie są dzi­wa­kami. Przecież ludzie, którzy dużo czytają są inteligentniejsi, lepiej przyswajają wiedzę – to jest udowodnione. A przede wszystkim wyobraźnia, mózg wtedy pracuje na najwyższych obrotach. To o co chodzi?!

Książki są dla mnie nie­od­łącz­nym ele­men­tem dnia, kiedy tylko mam chwilę wol­nego czasu to co robię? Czy­tam. Może dla nich jestem inna, nudna, czy odosob­niona, ale mnie takie wła­śnie życie się podoba. Ludzie dzi­wią się „po co kupu­jesz nowe książki i wyda­jesz tyle pie­nię­dzy? Nie szkoda Ci kasy?” – a no nie szkoda. Lubię kupo­wać nowe książki, kłaść je na półce i ukła­dać. Cza­sem jest tak, że zamiast nowego ciu­cha kupuję książki, a potem narze­kam, że nie mam w co się ubrać: ) ale taki nasz żywot – książka zawsze wygra! Też po czę­ści po to zało­ży­łam bloga, żeby móc wyra­zić swoją opi­nię na tematy zwią­zane z moim hobby i dzie­le­nie się z innymi ludźmi wra­że­niami, jakie wywo­łały we mnie poszcze­gólne tytuły.

Jestem cie­kawa jak to jest u Was? Czy kie­dy­kol­wiek spo­tka­li­ście się z podob­nymi stwier­dze­niami w Waszym gro­nie, w domu, w pracy czy w szkole? Czy Was także ktoś kie­dyś nazwał nud­nym, bo czy­ta­cie książki a nie robi­cie innych rze­czy? Czy macie cza­sem wra­że­nie, że jeste­ście takimi odlud­kami, że żyje­cie w świe­cie stwo­rzo­nym przez Was, któ­rego osoby nie czy­tające nie rozu­mieją? Jeśli tak, to witam w dru­ży­nie. Miło mi będzie, jeśli zosta­wi­cie kilka słów o Waszych nud­nych życiach: )

Buziaki

Justyna

  • Ojej, ale trafiłaś na środowisko w tej swojej firmie… Człowiek, który czyta książki, ma nudne życie?! Ależ taki właśnie ma najciekawsze życie! A oglądanie telewizji, które te osoby ,,proponują” jako takie niby normalne i fajne zajęcie – to ma być ciekawe? Przy tej jakości programów? Może oglądanie jakichś durnych seriali? Dobrze, że potrafisz się nie przejmować tym gadaniem i nie popadasz w jakieś kompleksy.
    Powiem Ci coś szczerze. Kiedyś byłam ,,człowiekiem książkowym”. Czytanie to było jedni z moich głównych zajęć. Przestałam czytać z powodu ciężkiej i długotrwałej choroby, która nie pozwalała mi się skupić. Nie wiem, czy jeszcze kiedyś trafię z powrotem do Krainy Literatury, Opowieści i Fikcji. Ale NIGDY nie miałam wspanialszych ciekawszych przeżyć, nić wtedy, kiedy czytałam. Ci ludzie z Twojej firmy są po prostu jacyś – przepraszam – ograniczeni i szkoda, ze na takich trafiłaś.
    Pozdrawiam Cię serdecznie. Jeśli lubisz czytać trochę o obrazach i je oglądać (malarstwo), wejdź na mój blog polawiaczka.blogspot.com. Takie tam pisanie. Jak Ci się spodoba, to poczytaj, pooglądaj. Ale nie ma przymusu. Napisałam ten komentarz nie dlatego, żeby zyskać Czytelniczkę mojego bloga, ale dlatego, ze wydajesz mi się sympatyczna. Jak nie wejdziesz, i tak Cie będę lubiła.Trzymaj się, Justyna 🙂

    • Niestety, ale taka jest ta smutna prawda. Wcale się tym nie przejęłam, nawet mnie to nie rusza. Bardziej zastanawia, co ci wszyscy ludzie dookoła mnie robią ekscytującego, że czytanie jest „takie straszne”.

      Pozdrawiam 🙂

  • Aneta Krasińska

    Nasuwa się pytanie: Kto tak naprawdę jest dziwny, czy ten, kto ma pasję i nie boi się jej realizować i mówić o niej, a przez to pokazywać swoje wnętrze, czy ten, kto mieli w swojej głowie papkę serwowaną przez programy typu reality show czy seriale paradokumentale. Na pewno nie znajdziecie wspólnego języka i proszę się tym nie przejmować. Też tak mam 🙂 Pozdrawiam

    • Dokładnie tak jest pani Aneto. Większość osób w mojej pracy narzeka na brak czasu, a tak naprawdę nic innego nie robią, jak tylko oglądanie bezsensownych seriali, które przypominają „Modę na sukces” 🙂
      Pozdrawiam gorąco

  • Można powiedzieć, że słowa z tytułu to „story of my life”. Odkąd pamiętam, ciągle słyszałam to stwierdzenie, a większość myślała, że czytam z nudów i nie rozumiała, że można kochać książki. Zawsze mnie bawiło, że ludzie, którzy w życiu nie przeczytali nic oprócz nagłówka gazety, rościli sobie prawo do tego, by wyrokować, że toczę nudne życie, ponieważ kocham czytać. Dziwili się również, że wydaję pieniądze na książki, zamiast na coś pożytycznego. Moje życie dzięki czytaniu jest piękniejsze i stale poszerzam wyobraźnię, a książki są dla mnie bardzo ważne. Fajny wpis i blog, będę zaglądać :).

  • Ja najczęściej słyszę, że od czytania poprzewracało mi się w głowie i mylę rzeczywistość z fikcją. Nie ma co przejmować się głupimi komentarzami ludzi, którzy nie wiedzą o czym mówią. Jeśli dla nich rozrywką jest bezmózgie siedzenie i gapienie się w TV, w którym zazwyczaj nie leci nic wartościowego, to powodzenia 😉

    Pozdrawiam,
    http://www.favouread.blogspot.com

    • Hahaha też wiele razy słyszałam to, że „tu jest prawdziwe życie, a nie jakieś ufoludki, latające dywany i gadające niedźwiedzie” 🙂

  • Książki są i moją miłością, z tym, że czytam je głównie wieczorami, bo za dnia…czytam dużo publikacji naukowych, artykułów itd. Jak najbardziej jestem więc w stanie zrozumieć Twoją sytuację, bo sama nie wyobrażam sobie życia bez lektury. Często na samą myśl o wieczorze już się cieszę w duchu. A nawiązując do tego co napisałaś to nie sposób nie wspomnieć, że moje życie zostało nazwane kiedyś przez jedną osobę „jałowym”, zaraz po tym jak dowiedziała się, że ja to tak nieszczególnie za.. alkoholem 😉 Pozdrawiam ciepło 🙂

  • Ludzie to są jednak podli. Prawda jest taka, że Ci, co tak mówią, nigdy nie przeczytali żadnej wartościującej książki. Zakładają, że skoro oni tego nie robią, to musi być to nudne. Nienawidzę takiego zachowania.
    Ja kocham czytać i nie wyobrażam sobie dnia bez przeczytania choć jednej strony książki. Zawsze znajdę na to czas. I może jestem nudna. Co mi tam. Ważne, że robię to co kocham.

    • Witam w klubie nudnych ludzi 🙂 rozgość się, złap książkę w rękę i czytaj 🙂

  • Ehh, ludzie są naprawdę dziwni. Ja nigdy nie usłyszałam, że jestem nudna, bo czytam książki. Ludzie raczej mi zazdroszczą, że znajduję na to czas. Jeżeli ktoś nie ma pasji, będzie się próbował wyżywać na tych, którzy ją mają 🙂

    • Zazdroszczę znajomych, którzy Cie wspierają w czytaniu 🙂 Ja nie mam zbyt wielu osób w swoim kręgu, kto podzielałby moja pasję do czytania 🙁

  • Książka to prawdziwy przyjaciel- pocieszy, ukoi, wspomoże, doradzi, rozweseli i wzruszy. Na dodatek nie ocenia i nie krytykuje. Świat książek jest magiczny. Też go uwielbiam i czytam, czytam, czytam. Kocham to. Ty też rób, co kochasz. A ludzie? Niech gadają 🙂

    • Dzięki za wsparcie 🙂 Ludzie gadają i gadać będą… Taka ich natura 🙂

  • Książki uwielbiam od dawna, to moi najlepsi przyjaciele. Czasem robimy sobie od siebie przerwę, jak teraz kiedy praktycznie nic nie jest w stanie mnie wciągnąć, ale ciągle do siebie wracamy :), a dziwni to są raczej ci co nie czytają i nie oglądają fajnych filmów ;).

    • Też czasami muszę odpocząć od czytania, wtedy oglądam film lub serial na który mam ochotę 🙂

  • Pewnie, że nieraz słyszę takie głupie teksty. Często goście patrzą na moją biblioteczkę i z ironią pytają: „Niby to wszystko przeczytałaś?”. Co najlepsze – w mojej biblioteczce naprawdę nie ma zbyt wielu tytułów, bo setki powieści jakie przeczytałam, wypożyczyłam z biblioteki albo już sprzedałam. Do tego dochodzą teraz teksty związane z tym, iż mój nieco ponad roczny synek ze wszystkich zabawek wybiera książki. Niektórzy myślą chyba, że go zmuszam do tego… 🙂

    • To co myślą ludzie jakoś ostatnio mnie wcale nie obchodzi. Robię to, na co mam ochotę i to ja mam mieć z tego pociechę.
      Jeśli ludzie ze zdziwieniem patrzą na Twoja biblioteczkę i pytają czy to wszystko przeczytałaś, to sorry – ale to oni są dziwni. Co do tego, że ludzie myślą że zmuszasz dziecko do czytania – nie martw się. Przecież musza się do czegoś przyczepić 🙂

  • Załamałam się, czytając to co napisałaś…i ten tekst o tym, że nie wyglądasz jakbyś słuchała muzyki. A jak powinna wyglądać osoba, która słucha muzyki? 😀 Mam wrażenie, że niektórzy ludzie żyją jakimiś stereotypami wyciągniętymi wprost z amerykańskich seriali czyli kujon w okularach, siedzący z nosem w książkach i niemający życia nudziarz do kwadratu. Im tak nie mieści się w głowie, że można wieść ciekawe życie i czytać jednocześnie dużo książek, jak mojej mamie to, że kupuję swetry latem. Bo przecież kupowanie ciucha, którego OD RAZU nie założysz, to strata kasy. Jak widać, nie każdy potrafi wyjść poza mocno utarte schematy.

  • Solidaryzuję się z Tobą. Recenzjonistka też słyszała o sobie, że „nic, tylko czyta i czyta”. Też jestem okularnicą. 🙂 Ale podczas przerw książek nie czytam, jakoś wolę zamienić kilka słów z Koleżankami i Kolegami z pracy. Za to „po drodze” tak, jestem zatopiona w lekturze. Kurcze, przecież nie jesteśmy jedynymi na tej planecie czytającymi osobami a ponadto mamy inne hobby (wędrowanie po górach, joga, zumba czy co tam kto lubi). Więc skąd myślenie, że mamy nudne życie?? Nie rozumiem tego.

    • Justyna

      Dziękuję!!!
      Nie wiem jak jest w Polsce, ale tu gdzie mieszkam, w Irlandii, czytelnictwo pada na pysk. Biblioteki istnieją tylko dla studentów, potrzebujących materiały do szkoły. W księgarniach sieciówkach ludzie kupują zeszyty, długopisy, naklejki i innego rodzaju materiały biurowe, a kiedy zapytałam kobiety przy kasie ile tak naprawdę osób w tygodniu kupuje książkę, odpowiedziała, że liczba jest tak mała, że aż wstyd się przyznać. Dlatego nie dziwi nie fakt, że dla takich osób my, czytający, jesteśmy jak z marsa. W sumie to przestałam się już nawet tym przejmować, a w pracy szepty ucichły.

  • Strasznie mnie w sumie zasmucił Twój post. Ja też zawsze targam ze sobą jakąś książkę, czytam w komunikacji miejskiej, w kolejce w urzędzi czy do lekarza. I zazwyczaj ludzie poparzą i ignorują. Szkoda, że trafiłaś na takich, co uznają za słuszne krytykować za coś tak rozwijającego i wspaniałego jak czytanie.
    Pozdrawiam