Projekt LOST (3)

Recenzję pierwszego odcinka można przeczytać tutaj, drugiego tutaj. Dzisiaj o Tabula Rasa. Zapraszam.

S01E03 – Tabula Rasa

Tytuł trzeciego odcinka, Tabula Rasa, odnosi się do słynnej teorii, propagowanej przez XVII-wiecznego filozofa, Johna Locka. Głosi ona, że każde dziecko jest jak „niezapisana tablica”. Można zatem swobodnie je „zapisywać”, wychowywać, kształtować jego osobowość. Nie będę pisał, co oznacza wywołany w tytule termin, bo pisanie takich banałów zapewne zostałoby uznane za nietakt. W tej chwili chciałbym jedynie nadmienić, że imię i nazwisko najsłynniejszego propagatora „Niezapisanej Tablicy”, Johna Locke’a nosi jeden z najważniejszych dla serialu bohaterów, co zresztą nie jest przypadkowe, bo cała idea ma właśnie dla tej postaci największe znaczenie. Zastrzegam jednak, że skupię się na tym fakcie dopiero w analizach późniejszych odcinków. Na razie bowiem wspomniany John Locke ustępuje miejsca innym bohaterom i to o nich właśnie (o niektórych z nich) będzie dzisiejszy wpis.

Dwa najważniejsze tematy trzeciego odcinka to (1) powrót do prowizorycznego obozowiska grupy, która miała nadać sygnał z wezwaniem o pomoc i (2) historia Kate Austen. Najpierw Sawyer, Kate, Charlie, Boon, Shannon i Sayid postanawiają, że aby nie wzbudzać paniki nie poinformują pozostałych pasażerów o odebranej przez radioodbiornik informacji – desperackiego wezwania o pomoc tajemniczej Francuzki, pochodzącego sprzed 16 lat. Wyjątek czyni jedynie Kate dla Jacka Shepharda.

Jack przez cały czas zajmuje się okaleczonym w wyniku katastrofy mężczyzną. Szukając w ruinach samolotu, antybiotyków dla swojego pacjenta, spotyka Sawyera. Lekarz jest wyraźnie zniesmaczony zachowaniem Sawyera, który nie ukrywa, że pośród ciał martwych współpasażerów poszukuje ubrań, gazet, książek, alkoholu, papierosów i jedzenia. Sawyer zaś krytykuje Jacka, że ten angażuje się w utrzymywanie przy życiu kogoś, kogo nie sposób będzie i tak uratować, przedłużając tym samym jego agonię i „marnując” lekarstwa, które mogłyby przydać się w przyszłości pozostałym rozbitkom.

Sawyer: Nie myślisz perspektywnicznie. Nie jesteś w cywilizowanym świecie.

Jack: A gdzie?

Sawyer: W dziczy.

To pierwsza konfrontacja, która rozpoczyna długą serię antogonizmów pomiędzy dwójką bohaterów. Jednocześnie to pierwszy poważny dylemat przed którym zostają postawieni rozbitkowie. Do tej pory zajmowali się głównie oczekiwaniem na pomoc z zewnątrz. Skoro jednak oczekiwanie się dziwacznie przedłuża, zostają zmuszeni do konfrontacji z rzeczywistością. A konfrontacja nie jest bynajmniej przyjemna.

Kwestia umierającego mężczyzny jest w tym przypadku znacząca. Łączy się jednocześnie z Kate. Mężczyzna, którego leczy Jack, jest szeryfem (?), łowcą głów(?), któremu udało się schwytać ściganą listem gończym, ukrywającą się na australijskiej farmie, Kate (jedna z najlepszych flashbackowych historii – moja ulubiona). Kate zdaje sobie sprawę, że przebudzenie ze śpiączki mężczyzny, grozi jej zdemaskowaniem, co zresztą wkrótce następuje. Jack dowiaduje się, że więźniem, zakutym w kajdanki, była Kate i że jest „wyjątkowo groźnym i gotowym na wszystko przestępcą”. (Przypadkowo prawdę poznaje też Hurley). Jack, licząc jednak na to, że Kate sama wyjaśni mu cała sprawę, milczy. (Chociaż nie wiem tak naprawdę skąd pomysł, że Kate miałaby mu na tyle zaufać) To jednak nie następuje. Dopiero na krótko przed tym, jak wszędobylski i niezależny Sawyer decyduje się przy pomocy odnalezionego pistoletu skrócić cierpienie umierającego*, wściekły Jack wykrzykuje Kate, że zna prawdę.

Finał odcinka stanowi rozmowa na plaży pomiędzy dwójką bohaterów: Kate i Jackiem. W której to Jack prezentuje swoją filozofię, która w pewien sposób oczyszcza jego relacje z kobietą i (pewnie w jego mniemaniu) ma ją rozgrzeszyć za brak zaufania. Gdy Kate próbuje mu opowiedzeć swoją historię, ten mówi:

To wszystko bez znaczenia. Kim jesteśmy, co robilismy przed katastrofą. To nieważne. Trzy dni temu wszyscy zgineliśmy. Musimy zacząć od nowa.

Oczywiście Jack się myli. (Również w tym, że Kate potrzebuje rozgrzeszenia. Jest na to zbyt niezależna). Zarówno ten odcinek, jak i wszystkie kolejne, udowadniają, że Tabula Rasa nie jest możliwa. Bohaterowie Lostów, mimo usilnych prób, nie są w stanie odgrodzić się od przeszłości, co zdają się symbolizować permanentne flashbacki. Deklaracja Jacka ma jednak o tyle znaczenie, że w pewien sposób manifestuje postawę swoistego otwarcia się na drugiego człowieka i chęć dania kolejnej szansy tym, którzy mogą jej potrzebować. Dopełnia to też portretu Jacka jako humanisty nastawionego zawsze na innych ludzi. Jednocześnie przypieczętowuje fakt, że Zagubieni muszą się odnaleźć w nowych warunkach. Skoro nie przychodzi pomoc, to w pewnym sensie muszą rozpocząć swoje życie od nowa. Na wyspie.

Tym optymistycznym podsumowaniem (optymizm został dodatkowo wzmocniny piosenką Joe Purdy „Wash away”) kończy się trzeci odcinek pierwszego sezonu. W tym miejscu bowiem bohaterowie jeszcze nie zdają sobie sprawy, w jak beznadziejnej sytuacji się znaleźli.

*”Szeryf” umiera. Interwencja Sawyera, który chybił i trafił w płuco, a nie w serce, jedynie zwiększa jego cierpienia. Warto jeszcze nadmienić, że Kate – mimo obaw o wyjawienie jej tożsamości – nie zdecydowała się na zabicie swojego wroga. Po jej zachowaniu można chyba wnieść, że w ogóle nie miała takiego zamiaru, co przypisywali jej Hurley i Jack.