#12 Przebudzenie – Agnieszka Lingas-Łoniewska

 

Wydawnictwo: Filia

Data wydania: Kwiecień 2014

 

„Czasami ludzie nie są źli, nie są czarno-biali. Mają w sobie wiele innych kolorów, które nadają życiu barwę, a ludzi popychają do niekiedy szalonych zachowań.”

 

„Prze­bu­dze­nie” jest dru­gim tomem try­lo­gii o Jarku i Monice. Część pierw­szą, „Łatwo­pal­nych”, czy­ta­łam w zeszłym roku (tak, wiem nie jestem na cza­sie) i od razu wie­dzia­łam, że tom drugi wpad­nie w moje łapki szyb­ciej niż mi się zdaje. Link do recen­zji czę­ści pierw­szej TUTAJ.
Tak naprawdę, to nie spo­dzie­wa­łam się, że „Prze­bu­dze­nie” okaże się lep­sze od poprzed­niej czę­ści. Byłam tak zachwy­cona tomem pierw­szym, że pomy­śla­łam, że w kolej­nym tomie nie będzie aż tak dużych fajer­wer­ków. No może nie do końca, bo zna­jąc autorkę nawet przez myśl mi nie prze­szło, że któ­raś z czę­ści będzie słab­sza, ale po zwro­cie akcji w tomie pierw­szym, nie mogłam się docze­kać aż prze­czy­tam kolejny. Nie zawio­dłam się i tym razem.

Po nie­zbyt przy­jem­nych oko­licz­no­ściach, z jakimi mie­li­śmy do czy­nie­nia na końcu „Łatwo­pal­nych” tom I, już na samym początku dru­giej czę­ści możemy ode­tchnąć z ulgą. Autorka zafun­do­wała nam wiele emo­cji. Aż się same usta śmieją, kiedy widzimy jak bar­dzo nasi zako­chani są szczę­śliwi, oka­zują sobie uczu­cia, kochają się czy­stą, praw­dziwą miło­ścią. Sie­lanka trwa, ale pewne oko­licz­no­ści spra­wiają, że poja­wia się nie­bez­pie­czeń­stwo. Abso­lut­nie nie zdra­dzę co, gdzie i jak, ale uwierz­cie mi, słowo szczę­ście nie będzie ide­al­nie paso­wało do sytu­acji.

Oprócz kon­ty­nu­acji histo­rii Jarka i Moniki, w „Prze­bu­dze­niu” autorka dała nam szansę poznać bli­żej innych boha­terów, Syl­wię, Ber­niego oraz Grześka. Strasz­nie podo­bało mi się to, w jaki spo­sób opi­sane były pery­pe­tie każ­dej z tych osób i bar­dzo mnie cie­szy fakt, że mia­łam wła­śnie oka­zję dowie­dzieć się wię­cej o każ­dej postaci.

 

„Czasami trzeba pokonać olbrzymie przeszkody, dotknąć bolesnych prawd, tragedii, tęsknot i rozpaczy. Sięgnąć dna. Dosłownie i w przenośni. Niezmiennie jednak trzeba pamiętać o własnym człowieczeństwie. I walczyć. Nie dać się pokonać temu, co złe, niskie, przyziemne, fałszywe.”

 

W tej czę­ści jest także wię­cej miło­ści i nie cho­dzi mi tu wcale o Jarka i Monikę, bo to, że oni sza­leją za sobą, to wia­domo od dawna, ale pojawi się nowa para, a nawet dwie, które także zma­gają się ze swo­imi demo­nami. Każdy z nich nosi jakiś cię­żar. Może­cie być pewni, że będzie gorąco i cie­ka­wie.

Postaci z tomu pierw­szego uka­zane są w nieco innych oko­licz­no­ściach oraz sytu­acjach, dowia­du­jemy się o nich wię­cej, co było moim zda­niem świetne i bar­dzo się cie­szę, że Pani Agnieszka pisząc tom II, roz­wi­nęła histo­rie boha­terów dru­go­pla­no­wych.
Część druga jest nieco inna niż pierw­sza. Jest tu wię­cej wąt­ków sen­sa­cyj­nych, wię­cej akcji, ogól­nie wię­cej się dzieje. To, co spo­tyka Monikę w mniej wię­cej poło­wie książki, po pro­stu zwala z nóg. W momen­cie czy­ta­nia, nie mogłam się ode­rwać dopóki nie dowie­dzia­łam się, co będzie dalej. I tak w sumie było przez całą książkę. Gościn­nie także poja­wia się postać Lucasa z powie­ści „Zakręty losu”, któ­rej jesz­cze nie mia­łam przy­jem­no­ści prze­czy­tać. Oso­bi­ście już teraz wiem, że po pozna­niu Łuka­sza Borow­skiego, będzie on także moim ulu­bień­cem. I nie dla­tego, że jak Pani Agnieszka napi­sała, jest bli­ski jej sercu, bo przy­po­mina jej wła­snego przy­ja­ciela, ale po pro­stu facet jest świetny. Ma swoją mroczną prze­szłość, o któ­rej zapewne prze­ko­nam się w powie­ści o nim i jego rodzi­nie, ale jest też bar­dzo uczu­ciowy. No i co mnie naj­bar­dziej ujęło, to sar­kazm i humor. Ja sama w roz­mo­wach z ludźmi nie stro­nię od sar­ka­zmu i uszczy­pli­wo­ści, ale on bije mnie na głowę. Cza­sem, kiedy coś powie­dział do Jarka lub Grześka, na twa­rzy poja­wiał mi się auto­ma­tyczny uśmiech. Niby poważny, ale jed­nak w środku ma coś z dziecka. Fan­ta­styczny gość.

W całej tej histo­rii zako­cha­łam się od samego początku. Wzru­sza, smuci i zachwyca. Wzbu­dza w czy­tel­niku tak wiel­kie emo­cje, że nie da się tego ubrać w słowa. Każdą książkę pani Agnieszki tak naprawdę biorę w ciemno, bo ufam jej talen­towi pisar­skiemu w 100%. Każda z postaci, czy to w try­lo­gii „Łatwo­palni”, czy w innej książce, jest po pro­stu czło­wiekiem z krwi i kości. Bez pla­stiku, sztucz­nych rzęs i ton maki­jażu, napom­po­wa­nych helem mię­śnia­ków, któ­rzy nawet wysło­wić się nie potra­fią. Każdy boha­ter wykre­owany przez Panią Agnieszkę jest ide­alny taki, jaki jest. Pro­sty czło­wiek, taki jak my. Za to kocham twór­czość tej autorki. Jest, jak to Jurek Owsiak mówi, „Bez ściemy”.

 

Koniecznie dajcie znać co wy sądzicie o tej książce jeśli mieliście okazję przeczytać. Jeśli jeszcze nie sięgnęliście po tę historię, a lubicie romanse, to ta lektura jest absolutnym MUST READ! 

Buziaki

Justyna

 

  • Totalnie nie moja bajka, ale zauważyłam, że dużo blogerek zachwyca się tą autorką,musi mieć coś w sobie, może własnie ten „brak ściemy”, o którym piszesz, działa na jej korzyść. 🙂

    • Justyna

      Wiesz, ja jestem romantyczką i lubię historie właśnie z nutą romantyzmu. Co do autorki, jak dla mnie jest jedną z lepszych w tej dziedzinie w Polsce. Nie zawiodłam się jeszcze na żadnej jej książce i mam nadzieję, że tak zostanie 🙂

  • Magdalena Bar

    odnosze wrazenie ze osoby które nie przeczytały czesci pierwszej nie odnajda sie w przebudzeniu… musze wiec zaczac od poczatku 🙂 bardzo ciekawa recenzja

  • Przygoda z tymi przygodami czytelniczymi jeszcze przede mną, bardzo lubię, kiedy książki spełniają pokładane w nich nadzieje. 🙂
    Bookendorfina

  • Maria Kasperczak

    u mnie wrzesień będzie miesiącem serii, wiec zapisuje sobie tytuły tej trylogii.
    Zapraszam do siebie https://mamopoczytajsobie.blogspot.com/