Split w reż. M. Night Shyamalan’a – czy rzeczywiście tak dobry, jak go opisują?


Dziś moi drodzy przychodzę z filmem, który obejrzałam ostatnio, a o którym głośno w mediach. „Split” to ostatnio gorący kąsek, wszyscy zachwalają pomysł, grę aktorską, jak i całokształt. Postanowiłam sama się przekonać, czy film jest wart uwagi. Zanim zacznę swoją wypowiedź, zapraszam do zwiastuna w polskiej wersji językowej.

 

 

M. Night Shyamalan, twórca takich dzieł jak Szósty zmysł (1999, który otrzymał 5 nominacji), Znaki (2002) czy Osada (2004), wrócił z prawdziwą petardą w świecie kinowym. „Split” nie jest filmem, który można porównać do np. Ja, Irena i Ja (2002) z Jimem Careyem w roli głównej, lub do Spychozy (1960) słynnego Hitchcocka, w której Anthony Perkins wspaniale wcielił się w rolę człowieka o kilku osobowościach, gdzie ukazano człowieka borykającego się z zaburzeniami dysocjacyjnymi tożsamości, czyli prościej mówiąc rozdwojenie jaźni. Carrey to aktor raczej komediowy, toteż film z jego udziałem, jak i sama rola były komediowe, a Perkins  – o nim chyba nie trzeba dużo rozprawiać, bo to jeden z moich ulubionych aktorów i doskonale zagra każdą rolę, nawet szaleńca. Tutaj mamy do czynienia z czymś kompletnie innym, większym, grubszym i jakkolwiek inaczej sobie to nazwiecie. Nie znam się na chorobach psychicznych, nie wiem nawet, czy przypadek filmowego Kevina w filmie Split mógłby być realny, ale wiem jedno – ten film to majstersztyk w swoim gatunku.

Dennis – jedna z osobowości Źródło: Rotten Tomatoes

Gra aktorska James’a McAvoy’a, popularnego szkockiego aktora filmowego, jest niesamowita, przerażająca, straszna. Wiedziałam już dawno, że ten aktor zajdzie daleko w świecie Hollywood, bo jest naprawdę genialny, ale w tym filmie wcielił się nie tylko w rolę jednej osoby, a kilku. Dziwi mnie fakt, że dostał tylko jedną nominację do Oscara. Te jego miny, szaleńczy wzrok, który przeszywa człowieka na wskroś i zachowanie, były po prostu przerażające. To z pewnością nie jest film dla każdego, zwłaszcza dla osób ze słabymi nerwami lub (tym bardziej) dla dzieci bądź młodzieży. 

Trochę o fabule

Kevin Wendell Crumb to prawdziwe imię człowieka, w którego ciele żyją 22 inne osobowości, a już wkrótce pojawi się jeszcze jedna, która obejmie panowanie nad pozostałymi, nazywana przez innych Bestią. Najczęściej ukazującymi się osobowościami w ciele Kevina są: Dennis, który porwał 3 dziewczyny na parkingu przed supermarketem, Miss Patricia, opanowana i surowa Brytyjka, sądząc po akcencie, Barry, który jest projektantem ubrań i dziewięcioletni Hedwig, który poniekąd jest pod opieką Miss Patrici i Dennisa.

Hedwig, dziewięciolatek. Jedna z osobowości Źródło: Rotten Tomatoes

 

Trzy porwane dziewczyny Źródło: Rotten Tomatoes

Do samochodu ojca jednej z dziewcząt siedzących na tylnym siedzeniu, wsiada nieznajomy facet, czego na pierwszy rzut oka nie zauważają. Casey, szkolna koleżanka siedząca z przodu, odwracając głowę w stronę kierowcy, zauważa dziwnie wyglądającego mężczyznę, który jak się potem okazuje, porywa je i zamyka w piwnicy bez okien. Czy to była rzeczywiście piwnica zobaczycie sami podczas oglądania. Po przebudzeniu dziewczyny wpadają w panikę, zaczynają krzyczeć i wołać o pomoc, ale nikt ich nie słyszy. Potem pojawia się Dennis tłumaczący im, że niedługo dowiedzą się, po co tutaj są. 

Fabuła niby zwykła, bez szału, może trochę tandetna ktoś powie, ale jednak potrafi przerazić. Od samego początku widz czuje napięcie, oglądając każdą scenę. Nie mogę nie wspomnieć o jednej z dziewcząt, Casey. To ta dziewczyna, która siedziała z przodu samochodu i to ona zauważyła porywacza jako pierwsza. Anya Taylor-Joy wcieliła się w tę rolę i zrobiła to znakomicie. W filmie, sceny teraźniejsze na przemian z flashbackami z dzieciństwa dziewczyny, robią naprawdę dobre wrażenie. Poznajemy jej przeszłość i zaczynamy rozumieć, dlaczego potrafi odnaleźć się w tej trudnej sytuacji.

Według krytyków

O dziwo zgadzam się jednak z opiniami krytyków, że ten thriller psychologiczny nie byłby tak dobry, gdyby nie McAvoy, który zagrał wspaniale. Mimo że akcja filmu dzieje się praktycznie w kilku miejscach (można by je wyliczyć na palcach jednej ręki), czuć ten efekt, który Shyamalan chciał osiągnąć. Film miał za zadanie trzymać w napięciu, zaskoczyć, zszokować i wystraszyć, tak też się stało. Film otrzymał 75% pozytywnych opinii krytyków, czyli w miarę dobrze. Widzowie ocenili go na 79%. Nie jest to jakiś bardzo wysoki wynik, ale tak szczerze mówiąc, gdyby nie główny aktor, to ten film nie byłby godny polecenia.

Miss Patricia Źródło: Rotten Tomatoes

 

Muszę koniecznie wspomnieć o końcówce filmu, oczywiście bez jakiegokolwiek spoilera – to na pewno. Byłam zawiedziona sceną, jaką się skończył, oczekiwałam wielkiego zwrotu akcji, czegoś WOW, ale niestety nie dostałam tego. Fajerwerków nie było. A szkoda, mogli to skończyć jakoś bardziej ekstremalnie. Ostatnie 20 minut trzyma w napięciu i czekamy na to co się stanie potem, wyobrażamy sobie (przynajmniej ja sobie wyobrażałam), że stanie się TO czy TAMTO, jednak dzieje się inaczej. Ogólnie film oceniam na duży plus, mimo kilku niedociągnięć. Jeśli lubicie filmy trzymające w napięciu i z wątkiem psychologicznym, to ten jak najbardziej się nadaje. 

 

Przyjemnego oglądania 🙂

Buziaki

Justyna

 

 

  • Wygląda całkiem ciekawie, chociaż nie do końca lubię ten gatunek. Może jednak to i dobrze, bo takie filmy zawsze na mnie robią wrażenie, które pewnie byłoby mocno utemperowane, gdybym oglądała je częściej 🙂

  • Zapowiada się ciekawie. Z chęcią obejrzę ten film.

    Pozdrawiam
    zakladkadoksiazek.pl

  • Po obejrzeniu zwiastun wbiło mnie w fotel. Film zapowiada się na prawdę dobrze. Jestem ciekawa tego zakończenia.

  • No trzeba obejrzeć 😀

  • Ona kontra On

    byliśmy ! widzieliśmy ! zrecenzowaliśmy!… 🙂

  • Nawet oglądałam ostatnio i przyznaję Ci rację, zdecydowanie 🙂
    Aktor, który wcielił się w rolę głównego bohatera – genialny. Bardzo podobała mi się postać jednej z dziewczyn – zaradna i nie sierota jak zwykle :/
    Końcówka także mi się nie podobała, generalnie przedobrzona i cała ta sprawa z Bestią, już pod koniec – jakaś taka naciągana :/

    • Też mnie końcówka rozczarowała, oglądając miałam wrażenie że na końcu stanie się ….. a tu klops.
      Ale jak widzieliśmy, reżyser miał inną wizję niż większość z nas.