Wywiad z Bartłomiejem Trokowiczem, autorem książki pt. „Pan Misio”

Po przeczytaniu książki pt. „Pan Misio” miałam przyjemność przeprowadzić krótki wywiad z autorem. Zapraszam 🙂

Oczarowana Czytaniem: Z zawodu jesteś grafikiem komputerowym. Ile lat pracowałeś w tym kierunku? A może nadal projektujesz?

Bartłomiej Trokowicz: W zawodzie przepracowałem 20 lat. Wcześniej w multimediach i grach komputerowych. Ostatnie 10 lat w poligrafii. Chwilowo, w związku z problemami zdrowotnymi jestem na rencie inwalidzkiej, ale to tylko roczna renta, później będzie trzeba wrócić do pracy. Oczywiście nadal projektuję, tego, na całe szczęście, nie traci się z wiekiem 🙂

Oczarowana Czytaniem: Dlaczego akurat książka dla starszych i młodszych? Do czego najbardziej chciałeś nawiązać pisząc tę historię? Jaki jest przekaz?

Bartłomiej Trokowicz: Książka dla dzieci i dorosłych, bo sam się czuję równocześnie dzieckiem i dorosłym. O przekazie specjalnie nie myślałem, wyszło o przyjaźni itp. Moim celem zaś było po prostu napisanie czegoś, czym dobrze bawić się mogą i dzieci i dorośli. Tak, żeby mama czytając dziecku nie myślała „Boże, jakie to infantylne!”

Oczarowana Czytaniem: Skąd wziął się pomysł? Historia Pana Misia?

Bartłomiej Trokowicz: Zacząłem się zastanawiać, co ludzie lubią najbardziej i wyszło mi, że Misie. Pomyślałem, jak zrobić z tym coś oryginalnego i wyszło mi, że musi być realistycznie i zabawnie zarazem. Żeby czytelnik w wyobraźni widział prawdziwego niedźwiedzia a nie kreskówkową przytulankę. Bardzo mi w tym pomogły ilustracje Dalii Żmuda-Trzebiatowskiej.

Oczarowana Czytaniem: Czy długo się zastanawiałeś nad wydaniem książki? Czy może pewnego dnia wstałeś szykując się do pracy i zacząłeś układać w głowie historię?

Bartłomiej Trokowicz: Przeczytałem książkę jednego z krajowych zawodowych pisarzy, która była dość słaba i sobie pomyślałem, że skoro takie rzeczy są wydawane, to ja mogę napisać coś lepszego. Trochę się później rozczarowałem, jak się okazało, że duże wydawnictwa w ogóle nie czytają nie zamówionych materiałów. Po prostu odpowiadają odmownie.

Oczarowana Czytaniem: Jaki jest Bartłomiej Trokowicz? Co lubi a czego nie? To, że lubisz zwierzęta (zwłaszcza misie) już wiemy.

Bartłomiej Trokowicz: Jestem takim po prostu grubym misiem. Raczej spokojny i leniwy. Zwierzęta uwielbiam, ale nie mam żadnego. Właśnie z powodu lenistwa. Zwierzęciem trzeba się w końcu opiekować. To jak dziecko.

Oczarowana Czytaniem: Lubisz pisać, a czy czytać także? Jakiego gatunku/tematyki książki są Twoje ulubione?

Bartłomiej Trokowicz: Uwielbiam czytać. Najlepiej na leżąco. Nie wyobrażam sobie pójść spać, nie przeczytawszy najpierw choć odrobinę. Ciężko jest mi wskazać konkretny gatunek ulubionych książek. Kiedyś czytałem tylko fantastykę, ale w końcu z tego wyrosłem. Od czasu do czasu przeczytam coś fantastycznego, ale nie rozpala mnie to jak dawniej. Ostatnio jestem urzeczony Tomem Sharpe i jego cyklem o Wiltcie. Także Adrian Mole Susan Towsend bardzo mi się podobał. Miałem też w życiu okres fascynacji Pratchettem. W efekcie mam pełną kolekcję jego książek w oryginale, z której to kolekcji każdą książkę czytałem pewnie i po pięć razy.

Oczarowana Czytaniem: Czy będzie kontynuacja Pana Misia? A może coś zupełnie nowego?

Bartłomiej Trokowicz: Nie planuję już pisać. Przedsięwzięcie okazało się ekonomicznie kompletnie bez sensu.

Oczarowana Czytaniem: Jak zareagowali Twoi przyjaciele, znajomi i rodzina na wiadomość o napisaniu tego typu książki?

Bartłomiej Trokowicz: Dość obojętnie. Ewentualnie były pytania, czy to się opłaca. Otóż powiem szczerze: w ogóle się nie opłaca.

Oczarowana Czytaniem: Jesteś na emeryturze, co robisz w wolnym czasie?

Bartłomiej Trokowicz: Nie na emeryturze, tylko na rencie. Do tego tylko rocznej. W wolnym czasie dużo śpię i czytam. Teraz jest zima, więc wypada, żeby niedźwiedź dużo spał, prawda?

Oczarowana Czytaniem: Czy pisząc Pana Misia i wymyślając poszczególne postaci, miałeś na myśli kogoś konkretnego nadając im charaktery i ludzkie odruchy i zachowania? Czy zrobiłeś to czysto przypadkowo?

Bartłomiej Trokowicz: Nie. Z różnych osób zaczerpnięte są pojedyncze cechy, ale nie całe postacie.