Rozprawimy się dziś z tym tematem raz na zawsze! Harry Potter niczego nie uczy i basta!

Takie właśnie teksty słyszę już od kilkunastu lat. Mam wrażenie, że teraz pojawia się jeszcze więcej niezadowolonych osób w moim gronie. Przykro to mówić, ale niestety są to ludzie dorośli… w większości. Dorośli, którzy powinni wyciągać wnioski, szukać wszędzie drugiego dna, mieć otwarty umysł. Dorośli, którzy powinni wejść w świat swojego dziecka, żeby zrozumieć jego fascynacje, inspiracje oraz pewne zachowania. Jak to się dzieje, że odpychają zamiast zrozumieć?

Harry Potter niczego nie uczy – ironiczny uśmiech

Na Harry’ego nigdy nie pozwalałam powiedzieć złego słowa. Zawsze przyznawałam szczerze, że czytałam te książki i kocham je całym sercem. Nawet na studiach, przy wykładowcach, którzy zajmowali się „wysoką” literaturą. Wywoływało to u nich ironiczny uśmiech na twarzy, ale nic więcej. Nigdy nie mieli argumentów, więc woleli siedzieć cicho.

Kilka osób z mojego roku powiedziało, że nie weźmie Harry’ego jako lektury, bo niczego nie uczy.

Hmm… Nie rozumiałam tych ludzi. Czy to tylko powtórzona opinia? Jestem przekonana, że niektórym nawet nie chciało przejrzeć tej książki, nie mieli jej nigdy w rękach. Zatem jakim prawem się wypowiadają?

Może czas zacząć powtarzać opinię prawdziwą, która nie wynika z plotek? Może warto posłuchać osoby, która przeczytała tę powieść od deski do deski kilka razy i wie, co mówi?

Harry Potter niczego nie uczy? Rozprawmy się z tą bujdą.

Liczy się rodzina

Żadne dzieło nie pokazuje tak wyraźnie, że rodzina jest najważniejsza! Na każdym kroku Rowling o tym przypomina. Wystarczy popatrzeć na piękne relacje rodzinne u Waesleyów.  Poruszyło mnie również poświęcenie Hermiony – w ostatniej części wykasowała pamięć swoim rodzicom, żeby nikt ich nie zaatakował. Nie pamiętali przez to również swojej córki… Chociaż nie… Mnie najbardziej podobało się przywiązanie Harry’ego do ojca chrzestnego- Syriusza. Pokochać nieswoje dziecko… Może być coś piękniejszego?

Nie każdy jest w 100% dobry

Wspaniały i nieskazitelny Dumbledore? To oczywiście tylko pozory. W wielu powieściach znajdziemy bohaterów bez skazy, w Harry’m takich nie ma. Cała prawda o profesorze wychodzi na jaw w ostatniej części. Nie była ona dla nikogo wygodna, ale nie ma w tym nic złego! Książka ukazuje prawdziwe życie, przecież w naszym świecie też są ludzie, którzy postępowali źle, ale nawrócili się w odpowiednim momencie. Esencja życia.

Każdy ma wybór

Harry’ego i Voldemorta można potraktować jak jedną postać. Rowling pragnęła pokazać, że każdy może znaleźć się w podobnej sytuacji jak bohaterowie, ale też każdy ma wybór. Harry poszedł w dobrą stronę, Voldemort w złą. Ileż dzięki temu można przekazać dzieciom! Wspaniała mądrość! Życiowa mądrość, która wyryła się w moim sercu na zawsze!

Miłość pokona wszystko!

Wiecie, jak nazywał się najpotężniejszy, najgroźniejszy a zarazem najniebezpieczniejszy czar w świecie Pottera? Zadziwię Was…

MIŁOŚĆ!

Matka uratowała dziecko zasłaniając je własną piersią. Obroniła je przed groźnym czarodziejem. Chłopiec przeżył, ponieważ otoczony był przez całe życie miłością, a Voldemort jej nie doświadczył, wokół niego pojawiali się tylko fałszywi pochlebcy.  Prawda, że można o tym długo rozmawiać?

Chyba nie opisałam wszystkiego, ale zapewniam Was, że na podstawie tych obserwacji mogłabym przeprowadzić wspaniały cykl lekcji. Dodam jeszcze na koniec, że magia jest pewną przenośnią i widzą to dzieci, a dorośli nie dostrzegają? Naprawdę mi przykro…

Czy Wy też uważacie, że Harry Potter niczego nie uczy? Czy może macie takie samo zdanie jak ja? Podzielcie się przemyśleniami. Pokażmy antyfanom, że się mylą!